o mojej walce z kamieniem żółciowym, o medycynie alternatywnej a także o Francji, języku i kulturze tego kraju
Kategorie: Wszystkie | Francja | Niemiecki | Radom | czeski | elektryka | kamienie żółciowe | muzyka | nauka | polityka | rak | varia | zdrowie
RSS

kamienie żółciowe

poniedziałek, 17 maja 2010

Kiedy zachorowałem na kamicę żółciową znalazłem wśród moich książek zakurzony poradnik doktora Isadore Rosenfelda "Leczenie, Jak leczyć twoją chorobę? Która metoda jest najlepsza?". Rozdział na temat kamicy żółciowej nosi tytuł: "Nagle mnóstwo możliwości leczenia". Doktor Rosenfeld pisał swoją książkę już 20 lat temu a wśród metod pozbycia się kamieni żółciowych wymienia oprócz operacji jeszcze trzy inne metody dostępne w tamtym czasie.

1. Leki rozpuszczające kamienie czyli kwas chenodezoksycholowy oraz kwas ursodezoksycholowy. Ja kupowałem lek o nazwie Ursofalk z tym ostatnim. Trzeba je brać przez dłuższy czas, nawet 2 lata. Kamienie nie mogą być zbyt duże i muszą się składać z cholesterolu, nie mogą być zwapnione, aby ta metoda zadziałała. Na pocieszenie można powiedzieć, że zdecydowana większość kamieni żółciowych w naszej części świata to kamienie cholesterolowe.

2. Druga metoda to wstrzykiwanie igłą roztworu eteru bezpośrednio do woreczka żółciowego. Roztwór eteru rozpuszcza w ciągu 12 godzin kamienie żółciowe. Ten sposób leczenia wymaga hospitalizacji przez 2 lub 3 dni.

Cytat z książki doktora Rosenfelda: "Skuteczność tej metody wynosi ponad 90 procent. Kilku moich pacjentów z kamicą żółciową, u których operacja była zbyt ryzykowna, lub u których nie powiodła się kuracja preparatem Actigall, pomyślnie przeszło tę terapię, chociaż czasami pozostawały maleńkie fragmenty kamieni. Eter, podobnie jak Actigall, rozpuszcza jedynie kamienie cholesterolowe, ale tutaj rozmiar kamieni nie ma znaczenia."

Już te fragmenty, które przytoczyłem pokazują mój dysonans poznawczy jakiego doznawałem. Z jednej strony to co mogłem znaleźć w internecie, o czym słyszałem od sprzedawców ziół czy to co mogłem przeczytać w książkach o medycynie tradycyjnej albo konwencjonalnej, czy nawet na ulotkach dostępnych leków a z drugiej strony podejście lekarzy, ich całkowita negacja tego czego dowiadywałem się z tych innych źródeł, wręcz wyśmiewanie tych wszystkich informacji o możliwych metodach pozbycia się kamieni żółciowych. Wszyscy lekarze, których spotkałem uznawali wyłącznie operacje chirurgiczne jako jedyną, skuteczną metodę pozbycia się kamieni a o innych nawet nie chcieli słuchać. Dobrze, że chociaż przepisywali mi Ursofalk, który jest dostępny wyłącznie na receptę.

3. Trzecia omawiana metoda to litotrypsja czyli rozkruszanie kamieni.

"Ta metoda jest bardzo podobna do techniki rozbijania kamieni nerkowych. Podwodna elektroda wyzwala iskrę o wysokim napięciu, która powoduje nagłe odparowanie i rozszerzenie się wody w poduszce wodnej na której leży pacjent. Powstająca fala udarowa kierowana jest pod kontrolą ultrasonograficzną na kamienie znajdujące się w pęcherzyku żółciowym. Fragmenty zgniecionych kamieni wydalane są przez przewody żółciowe w ciągu następnych kilku dni.

Miałem możliwość obserwowania zabiegu litotrypsji w szpitalu w Monachium, gdzie metoda ta została opracowana. Ma ona kilka ograniczeń. Pęcherzyk żółciowy musi być sprawny czynnościowo, a nie zawsze tak jest; litotrypsja powoduje rozkruszenie tylko kamieni cholesterolowych nie zawierających wapnia, leczenie nie powinno być podejmowane w czasie ostrego napadu lub u pacjenta, któery ma wszczepiony rozrusznik serca."

"Litotrypsja nie wymaga pełnego znieczulenia, podaje się tylko pacjentowi środki uspokajające, ponieważ zabieg nie należy do przyjemnych. W jednym przypadku, którego byłem świadkiem, w czasie około godziny pacjentka otrzymała 1400 fal udarowych potrzebnych do rozbicia jej jednego dużego kamienia. Możesz mi wierzyć, że środek uspokajający był jej potrzebny. (...) Z pewnością nie jest to metoda, którą polecałbym na pierwszym miejscu."

Ja sam nie interesowałem się tą metodą ponieważ jedynie dostępnym środkiem z arsenału medycyny konwencjonalnej w naszym kraju był Ursofalk. Nawet jeśli ja nie mam możliwości do skorzystania z tej metody to opisując wszelkie możliwe sposoby pozbycia sie kamieni żółciowych powinienem poświęcić trochę miejsca na jej opis co niniejszym czynię.

Litotrypsję zaczeto skutecznie stosować w styczniu 1985 roku. Poważne efekty uboczne były rzadkie a wypadków śmiertelnych nie zanotowano. Wydawałoby by się, że metoda skoro skuteczna stanie się jedną z liczących sie metod walki z kamicą żółciową jednak ponieważ w wielu wypadkach kamienie tworzą się z powrotem, (chyba w około 50% przypadków) więc stosuje się przede wszystkim operacyjne usunięcie całego pęcherzyka.

Moim zdaniem samo rozbicie kamieni nie wystarcza, nie wystarczy też rozpuszczenie kamieni kwasami żółciowymi. Pozbycie się kamieni to jedynie pozbycie się symptomów choroby a pozostawienie przyczyn tworzenia sie kamieni bez zmian. Tak działają leki medycyny konwencjonalnej i tak działa medycyna konwencjonalna. Najlepiej więc by było pozbyć sie kamieni przy pomocy jednej z trzech wymienionych powyżej metod ale konieczne jest uzupełnienie kuracji o skuteczna dietę, zioła, witaminy i minerały po to, aby poprawić stan woreczka żółciowego i innych organów a także polepszyć proces trawienia.

Strony naukowe potwierdzające skuteczność litotrypsji:

Extracorporeal shock wave lithotripsy of gallstones: 20th anniversary of the first treatment.

Clearance of irretrievable bile duct and pancreatic duct stones by ESWL

ESWL lithotripsy of gallstones. Possibilities and limitations.


Learn about Lithotripsy
wtorek, 05 stycznia 2010

To już dwa lata jak piszę tego bloga i piszę o moich przygodach z kamicą żółciową. Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, choć w trakcie rozmów z lekarzami miałem wrażenie, że wiem więcej na temat tego co mi dolega i widziałem, że oni nie mają żadnej ochoty, aby uczyć się ode mnie.

Na jednym z for dla tłumaczy spotkałem się z taką oto sytuacją. Ludzie prosili o pomoc w przetłumaczeniu jakiegoś słowa albo zwrotu a jeden z bardziej doświadczonych uczestników zawsze dopytywał: "kontekst! proszę podać kontekst w jakim to słowo zostało użyte!" To ważne, aby napisać jaki jest rodzaj tekstu a najlepiej zacytować cały fragment w którym to niezrozumiałe słowo występuje. Kiedy wstawiłem moje zdjęcia USG to nie po to, aby się nimi pochwalić ale żeby pokazać ten mój kontekst. Lekarze nie chcą się uczyć od nas to uczmy się od siebie nawzajem! Może dobrze by stworzyć całą galerię zdjęć USG? Może powinienem zachęcać moich czytelników także do dłuższych wypowiedzi o ich kontekst?

Piszę o wielu rzeczach. Może powinienem bardziej się ograniczyć, aby po tym blogu łatwiej się było poruszać ale mam takie wrażenie, że wiele rzeczy o których piszę wiąże się w całość. Czyż zachowanie firm farmaceutycznych i rządów w większości krajów podczas tzw. pandemii świńskiej grypy nie obnaża prawdy o współczesnej medycynie? Mam wrażenie, że to co oglądam to jakiś kabaret i w takim tonie piszę ostatnie teksty.

Przecież tutaj (w związku z grypą) zastraszono cały świat a nas zastrasza się indywidualnie w cieniu gabinetów lekarskich. Krzyczano niedawno: "kupujcie te szczepionki, bo powtórzy się katastrofa jak przy grypie hiszpance, nas straszy się rakiem i nieuchronną śmiercią jeśli nie poddamy się operacji.

Taki jest ten świat, nikt nie odpowie za kryzys ekonomiczny ani za zbędne wydatki na szczepionki ani nikt też nie będzie płakał jeśli poddamy się sugestiom i na własną prośbę niepotrzebnie udamy się na operację.

Dlatego ważne jest dla każdego kto ma kamienie i poszukuje informacji, aby dodawał jak najwięcej od siebie, pisał o sukcesach oraz porażkach tutaj albo na podobnych stronach. Jeśli ktoś chce prowadzić swojego bloga to również zachęcam do tego. Proszę tylko pochwalić się jego adresem :)

Zacytuję na koniec pewnego filozofa: " Wszystko czego potrzeba do triumfu zła jest tylko to, żeby dobrzy ludzie nie robili nic".

Powodzenia w walce z kamieniami i dużo zdrowia w 2010 roku!

PS.Film, który tutaj zamieszczam (z polskim tłumaczeniem) jest nieprawdopodobny wręcz, bo mówi, że to nie AIDS zabija tylko jego leczenie zatwierdzonym lekarstwem. To tylko kolejna informacja o standardach panujących w dzisiejszej medycynie. Gdyby to był tylko jeden taki głos to można by go spokojnie zignorować...

sobota, 10 października 2009

W tym wpisie zamieszczam kilka zdjęć zrobionych podczas wykonywania USG. Pierwsze USG miałem robione w marcu 2006 roku. Jak widać na zdjęciu odległości między dwoma krzyżykami to 9,4 mm.

usg2

Następne zdjęcie, które zamieszczam było zrobione jako ostatnie, czyli ponad rok temu. Daję je jako drugie, gdyż ujęcie jest podobne trochę do pierwszego. Sądząc po odległościach zaznaczonych krzyżykami jest to 14,2 mm.

usg1

Na trzecim zdjęciu cofamy się o 3 lata. Ten widok jest już trochę inny a wielkość kamienia to 13,7 mm.

usg3

I ostatnie zdjęcie z tej serii zrobione w rok po pierwszym. Wielkość według podziałki to już 12,2 mm. Można powiedzieć, że był to pierwszy jakiś mały sukces w walce z kamieniem. Między tymi dwoma ostatnimi badaniami nie byłem na jakiejś restrykcyjnej diecie ale za to stosowałem suplementy takie jak Lidan Paishi Pian oraz Ursofalk.

usg4

A to już z innej beczki...

zoo

niedziela, 10 maja 2009

Dzisiaj parę uwag na jeden z głównych tematów mojego bloga czyli o walce z kamieniami żółciowymi. Jeśli przez dłuższy czas człowiekowi nic nie dolega to nie ma specjalnej przyczyny aby do tego wracać jednak od czasu do czasu warto zobaczyć czy czegoś ciekawego nie napisano na ten temat w podobnych blogach albo na forach internetowych.

Autor jednego z blogów angielskojęzycznych, mówi, że ma kamienie żółciowe więc planuje, że będzie pisał o jedzeniu nisko tłuszczowym, które nie będzie powodowało ataków kolki. Najpierw napisał trzy posty poświęcone temu co je z licznymi ilustracjami. Nic nadzwyczajnego. Po roku przerwy kolejny post gdzie pisze więcej o swojej walce z kamieniami. Otóż nie pisał przez dłuższy czas bo kamienie mu zniknęły więc nie było o czym pisać a tym razem dzieli się swoimi doświadczeniami ponieważ jest tyle nieporozumień na temat leczenia, że powinien coś o tym powiedzieć.

Za pierwszym razem ból był tak silny, że bohater bloga podejrzewał atak serca ale kiedy powiedział swoim rodzicom, którzy oboje mieli kamienie, ci rozpoznali symptomy. Ojciec wcześniej usunął woreczek.

Najkrótszy atak trwał 11 a najdłuższy 16 godzin. Ból zaczynał się po prawej stronie między żebrami a potem przesuwał się bardziej do środka. Pocił się i wymiotował. Raz nawet trzykrotnie. Objawy już znamy, nie ma co o nich pisać. Najpierw więc była refleksja, że skoro ataki pojawiają się po tłustym jedzeniu to trzeba jeść coraz mniej tłuszczy. To nie pomagało. Kupił sobie więc książkę Billa Sardiego o rozpuszczaniu kamieni za 15 dolarów. Sardi twierdzi, że próby wydalenia kamieni za pomocą picia oliwy z sokiem z cytryny to oszustwo.

Po przeczytaniu książki zaczął porównywać informacje z książki z tym co brała jego matka, która wcześnie dostała przepis w sklepie ze zdrową żywnością i powiedziała mu, że kamienie już nie przeszkadzały jej i mogła jeść przez ostatnie dwa lata co tylko chciała. Oba przepisy były prawie takie same: Tauryna, antyoksydanty, witaminy, omega 3, jabłka oraz nie pasteryzowany sok z jabłek. Jedyna dodatkowa rzecz, którą ona brała to sok z cytryny oraz tabletki z ekstraktu z buraków. Skoro miał takie informacje z dwóch źródeł to zaczął postępować podobnie. Zmniejszył jeszcze spożycie tłuszczu ale było tylko gorzej. Wtedy znajoma pokazała mu stronę internetową, gdzie ludzie mówili o piciu octu jabłkowego z sokiem jabłkowym. Nie oczekiwał żadnych cudów ale, żeby zadowolić znajomą spróbował tego. Wiedział już, że pozostałe rzeczy jak tauryna, witaminy... nie działają więc pił tylko ocet i sok jabłkowy i miesiąc później nie było żadnego ataku. Skoro tak to zwiększył spożycie tłuszczu i dalej nic.

Tutaj autor zaczyna pisać o swoich poszukiwaniach przyczyn, dlaczego to działa i opisuje mechanizm powstawania kamieni. Wątroba powolutku produkuje żółć z cholesterolu po to żeby rozpuszczać tłuszcze a woreczek ją magazynuje. Cholesterol nie jest rozpuszczalny w wodzie ale można go rozpuścić słabymi kwasami jak kwasy żółciowe więc normalnie nie powinien powodować żadnego problemu. Jak cholesterolu jest za dużo to nie można go rozpuścić i tworzą się kryształki a z nich z czasem większe kamienie. Może zdarzyć się jedna z dwóch rzeczy, albo kamień zablokuje przewód żółciowy albo zacznie drażnić ścianę pęcherzyka. Zablokowanie przewodu żółciowego może spowodować żółtaczkę ale nie jest związane z jedzeniem tłuszczy oraz ból trwa krócej. W drugim przypadku kiedy woreczek jest pełny to kamień nie dotyka ścian woreczka a po tłustym posiłku woreczek, który jest zbudowany z mięśni wyciska całą żółć i wtedy kamień zaczyna drażnić ścianę woreczka jak kamyczek w bucie. Podrażnienie zwiększa ból i ustaje dopiero gdy mięśnie woreczka są wyczerpane a woreczek znowu napełni się żółcią.

"Co robi ocet? dobre pytanie. Znalazłem w końcu dwa badania, które pokazywały, że ocet zatrzymuje produkcję cholesterolu w wątrobie. Jeśli wątroba produkuje mniej cholesterolu to waga przechyla się na stronę kwasów żółciowych a kamienie pomału się rozpuszczają. Moja matka nigdy nie piła octu ale znalazłem inne badanie pokazujące podobny efekt z sokiem z cytryny. Teraz w końcu to wszystko zaczyna mieć sens. Witaminy, tauryna, omega 3 nie miały większego wpływu. Z kamieniami mojej matki było coraz lepiej tylko z powodu soku z cytryny a z moimi tak nie było bo ja nie piłem soku z cytryny. Z moimi było lepiej dopiero kiedy zacząłem pić ocet."

Tutaj autor wyjaśnia, że rozpuszczanie kamieni przypisuje się octowi z jabłek bo one zawierają kwas jabłkowy (malic acid) ale problem jest w tym, że przecież on jadł dużo jabłek oraz pił dużo nie pasteryzowanego soku jabłkowego z dużą ilością tego kwasu a kamienie żółciowe pozostawały nadal. Badania na które się powoływał wskazywały na zwykły ocet a nie ocet jabłkowy. Innymi słowy ocet jabłkowy może lepiej smakować ale jeśli mamy pod ręką jedynie przedystylowany ocet to należy z niego skorzystać. Można go zmieszać z sokiem owocowym i nie ma znaczenia jaki to będzie ocet ani jaki to będzie sok. Wszystko można wytłumaczyć tym, że głównym czynnikiem, który tu działa jest kwas octowy.

"Ile trzeba pić? dobre pytanie. To jedna z tych dziedzin gdzie dobrze by mieć dane z badań ludzi z kamieniami gdzie różne dawki były próbowane i wykonywano badania kontrolne USG. Niestety, firmy farmaceutyczne nie mogą zrobić kasy z czegoś tak pospolitego jak ocet. Lekarz który mieszka niedaleko chwali się w reklamie, że wykonał już ponad 2000 operacji usunięcia pęcherzyka żółciowego. Ponieważ prawdopodobnie zarobił na tym ponad 4 miliony dolarów to on również nie ma motywacji do badań. Więc dam ci wskazówkę, ja piłem trzy łyżki do herbaty dziennie przez pierwszy miesiąc. Teraz piję jedną łyżeczkę dziennie. Czasami piję więcej kiedy mam zgagę ponieważ z jakiejś przyczyny łyżeczka octu również powstrzymuje zgagę."

Ocet nie działa w przypadku matki autora. Tutaj następuje przypuszczenie, że to dlatego, że ona nie pije kawy jak autor (chyba autorka? raczej to kobieta bo podpisuje się Scientia, podaje przepisy kulinarne i robi zdjęcia kwiatów) bloga. "Kawa stymuluje woreczek więc trochę kawy może przyspieszyć pracę i spowodować przepływ żółci  poprzez woreczek. Nie ma zastoju żółci. Jeśli nie pijesz kawy więc mógłbym polecić miętę. Mięta również stymuluje woreczek do uwalniania żółci. Wiem to z własnego doświadczenia ponieważ raz ssałem cukierki miętowe i przy piątym dostałem ataku choć nie jadłem żadnego tłuszczu."

"Jeśli masz wysoki cholesterol to ocet może spowodować jego obniżenie o 25%."

Jak widać autor bloga nie sprzedaje żadnego lekarstwa a jedyne udziela pożytecznych rad jak ja.   


W ostatnim poście zamieściłem piosenkę Enrico Maciasa. W jego biografii przeczytałem, że jest on algierskim Żydem. Z narodu wybranego pochodzą również inne gwiazdy piosenki francuskiej, które już wcześniej prezentowałem: Joe Dassin czy Keren Ann. Postanowiłem udać się do źródła i poszukać piosenek choć egzotycznych to mile brzmiących dla polskiego ucha i taką piosenką wydaje mi się ta, którą śpiewa Haim Moshe a jej tytuł to Toda czyli Dziękuję. Tak sobie myślę, że dobrze jej by można posłuchać na jakiejś uroczystości rodzinnej jak imieniny czy weselu lub przy kawiarnianym stoliku czy też na koncercie życzeń poprzedzoną jakąś stosowną dedykacją. Ja dedykuję tą piosenkę wszystkim moim czytelnikom.

czwartek, 29 stycznia 2009

Bez obaw! Nie jest to tekst specjalistyczny. Chociaż interesuję się medycyną ze względu na mój kamień już od trzech lat to przyznam się, że dopiero dzisiaj dowiedziałem się o istnieniu polipów cholesterolowych :) Zacząłem sobie czytać o nich. Okazuje się, że podczas badania USG odkrywa się polipy u 1,2-5,6% osób badanych - czyli dość często. To jest dosyć ciekawy i ważny temat wart poświęcenia trochę miejsca i czasu, pokrewny do kamieni w pęcherzyku.

Według badań te polipy nie są zbyt groźne. (przykład jednego z nich) . Zacytuję fragment:

"Czternaście osób (8,3%) miało polipy >10 mm. Sześć z nich poddano cholecystektomii, nie stwierdzając raka; najczęstszym rozpoznaniem były polipy cholesterolowe. Dotyczy to również 4 innych chorych, u których pęcherzyk usunięto bez wskazań wynikających z protokołu badań. Losy pozostałych 158 pacjentów były następujące: 5 zmarło z przyczyn innych niż choroba pęcherzyka żółciowego; 6 oczekuje na pierwsze badanie kontrolne lub na cholecytektomię; 10 przerwało obserwację. Pozostałe 137 osób (w tym 5 osób z polipami >10 mm, które nie zgodziły się na operację lub miały przeciwskazania do jej wykonania) obserwowano przez okres 3-72 miesięcy (średnio 27 ± 16 miesięcy). Analiza statystyczna nie wykazała istotnych różnic w wielkości polipów na początku i na końcu obserwacji. Polipy powiększyły się o 3-4 mm u 5 osób (3,6%); u 132 osób (96,4%) nie zmieniły wielkości, zmalały lub znikły."

Nikt tutaj na raka nie umarł. Szkoda, że nie podają diety osób, u których te polipy poznikały.

Do 1 cm lekarze podobno nie zalecają usunięcia woreczka. Tak przeczytałem, że nie zalecają więc dlaczego piszę podobno?

To powinien wyjaśnić następny cytat z forum gazety:

"Właśnie piszę ze szpitalnej sali po usunięciu pęcherzyka ze względu na polipa, ok. 6 mm. Lekarz stwierdził, że jestem młoda i szkoda żebym sie stresowała jeszcze przez lata czy to coś mi szkodzi i czy nadal rośnie. Zabieg był robiony metoda klasyczną, ponoć mniej ewentualnych komplikacji. Męczarnia okropna. Ale tak naprawde zawitałam na forum, żeby sie dowiedzieć jak będzie wyglądala moja dieta. Mi nie grozi nawrót kamieni, bo ich nie miałam. Ale pęcherzyka też nie mam, nie ulega wątpliwosci. Mam nadzieję, że jeszcze zdarzy mi sie w moim życiu zjeść grilla , popijając piwko ze znajomymi. ????? czy nie???????"

Następny cytat to fragment artykułu ze strony mp.pl Chirurgia dróg żółciowych - postępy w 2002 roku, dr hab. med. Ireneusz Kozicki :

"Od kilku lat jesteśmy przekonywani, że małe polipy pęcherzyka żółciowego (<10 mm) nie wymagają operacji. Potwierdza to kolejne doniesienie, w którym obserwowano ponad 100 osób z polipami o średnicy mniejszej niż 10 mm, bez współistniejącej kamicy pęcherzyka żółciowego, przez średnio 6 lat (maks.: 12 lat).[16] U nieco ponad 10% badanych wykonano laparoskopię - zwykle na życzenie chorego. Natomiast podczas obserwacji pozostałej części grupy: u około 50% osób polip nie uległ zmianie, u około 25% zmniejszyły się jego rozmiary, a u około 25% badanych się powiększył (jednak nie przekroczył 10 mm); u żadnego z badanych nie pojawiły się objawy kliniczne polipa.
Wśród 27 chorych operowanych z powodu małych polipów (na życzenie chorego lub z powodu kamicy pęcherzyka żółciowego) w preparacie histologicznym nie stwierdzono raka pęcherzyka żółciowego."

Chciałbym przytoczyć jeszcze parę ważnych fragmentów z cytowanego już forum gazety, oto część wypowiedzi rubin04:

"Przed zabiegiem pytałam jeszcze raz lekarza czy aby na pewno trzeba to wyciąć, i mi powiedział, że trzeba, bo najnowsze badania dowodzą, że z takich polipów nic dobrego nie wyrasta, a wręcz przeciwnie.. Zapytałam go więc - to co, rak może być? niech mi Pan powie ze rak, to będę miała przekonanie do wyciecia. Śmiać sie zaczął i powiedział, że mam mu zaufać bezgranicznie. No to zaufałam i parę godzin później miałam juz 3 dziurki w brzuchu i zero polipów (zero woreczków też ;)"

następnie słowa traingmaster:

"Mam podobny problem jak wszystkie piszące tu osoby. Znaleziono mi polipa woreczka żółciowego około 2 lata temu, 5mm. Od tego czasu odwiedziłam 6 lekarzy. Większość z nich mówi usuwać. Jednak nie jestem przekonana co do tych słów.Skąd wiadomo, że to w ogóle polip, przecież może to być jakieś zgrupienie. Dlaczego od razu mam dać się kroić? Jak to możliwe że w XXI wieku nie ma żadnej metody, oprócz wycięcia woreczka? Jeśli jest tu na forum ktoś kto nie chce dać się pociąć i zamierza szukać odpowiedzi na moje pytania, proszę niech napisze (...)"

Następny post jest pozytywny. olka981:

"no ja odwiedziłam 3 lekarzy, jeden mówił wyciąć a dwóch żeby nawet się nie przejmować, bo jest mały, tylko 2mm i zazwyczaj krzywe są groźne a wczoraj miałam kolejne USG, żeby go sprawdzić i nie mogli go wogole znaleźć. Nie ma go!!!!!!! Ja się pytałam: jest pani pewna, a ona: TAK, DOBRZE SIE PRZYGLADALAM !! czytałam, że krople miętowe dobre i piłam, i piłam też zioła z herbapolu na wątrobę, itd. nie wiem czy to ma coś wspólnego, ale go nie ma!!"

Czy ta cała dyskusja nam czegoś nie przypomina? Czyż nie dotyczy problemu bardziej ogólnego jakim jest współczesne leczenie? Moim celem jest trafiać do ludzi, którzy mają podobne problemy do moich a trafiają w tryby tej maszynki do robienia pieniędzy jaką jest nasza służba zdrowia. Chciałbym opisać problem z którym mamy do czynienia. Wszystkich na pewno nie zdołam ostrzec, część to ludzie starsi nie korzystający z internetu. Może ktoś z lekarzy zastanowi się nad tym co piszę. Może ktoś z bliskich to przeczyta.

Ludzie decydują się na wycięcie woreczka żółciowego ze strachu przed rakiem. Tymczasem brak woreczka nie zmniejsza a zwiększa ryzyko raka w przyszłości. Nie mówiąc już o innych problemach.

Dodam, że przeczytałem o tym, że w Stanach Zjednoczonych wycięcie woreczka żółciowego zajmowało drugie miejsce jeśli chodzi o ilość interwencji chirurgicznych. Pierwsze miejsce zajmowały cesarskie cięcia przy porodach. Też chyba w większości przypadków zabieg zbędny i nadużywany zarówno tutaj jak i tam. Obecnie w ministerstwach szuka się na gwałt oszczędności. Nic prostszego jak postawić na profilaktykę, zmniejszyć ilość niepotrzebnych operacji a pieniądze na naprawdę potrzebne rzeczy się znajdą i wszyscy na tym skorzystamy.

Problem o którym tutaj piszę nie dotyczy tylko Polski. Podobne rzeczy czytamy na forach zagranicznych. Oto początek pytania z forum amerykańskiego:

"I am a 69 year old male. One year ago an ultrsound revealed mulitple small gallbladder polyps. A new ultrasound has just showed only a single small gallbladder polyp according to the reading. My surgeon who advises gallbladder removal quotes the current standard to remove the gallbladder to prevent cancer if there are any small polyps at all."

czyli to samo w tłumaczeniu:

"Jestem 69 latkiem. Rok temu USG wykazało liczne małe polipy w pęcherzyku żółciowym. Nowe badanie pokazało jedynie jeden pojedynczy mały polip w pęcherzyku zgodnie z wynikiem badania. Mój chirurg, który radzi aby wyciąć woreczek powołuje się na obecne standardy, żeby zawsze usuwać woreczek żółciowy by uchronić się przed rakiem jeśli tylko w ogóle są tam jakiekolwiek małe polipy".

Odpowiedź na powyższe pytanie na tej stronie jest już rozsądniejsza, czyli polip nadaje się do operacji jeśli szybko rośnie, ma więcej niż 1 cm, coś boli a w woreczku znajdują się dodatkowo kamienie. Na razie więc najlepiej obserwować tego polipa robiąc co jakiś czas USG.

Niestety, decyzja czy poddać się operacji zależy od przestraszonego pacjenta a widzimy, że lekarze często ten strach jeszcze podsycają. Nie sposób dostać od nich jakiejkolwiek rzetelnej informacji. Widzimy to na przytoczonych przykładach i wielu z nas zna to z własnego doświadczenia.

Teraz polipy pęcherzyka wykrywa się najczęściej u przypadkowych osób i im proponuje się operację. Skoro to dla nich takie zbawienne to dlaczego nie zrobić akcji ogólnopolskiej robienia USG i wykrywania polipów. Przy takiej masowej akcji wykryto by co najmniej kilkaset tysięcy nowych przypadków polipów a zgodnie z tendencjami zaproponowano by wszystkim właścicielom tych paro milimetrowych bliżej nie zidentyfikowanych obiektów wycięcie swoich woreczków. A co, jak chronić przed rakiem, to na masową skalę!

A teraz, żeby było ciekawiej wypowiedź z forum francuskiego:

"On m'a découvert un polype de 7 mm il y a 2 ans, j'ai fait une nouvelle échographie de contrôle il y a 1 mois qui a montré que le polype avait bougé puisqu'il mesure maintenant 9 mm. Le radiologue ainsi que mon gastro-entérologue ne s'inquiètent pas et ne voient pas la necessité d'une intervention pour le moment contrairement à mon médecin traitant et le chirurgien, je suis totalement désorientée par tous ces avis. Je sens de petites douleurs de temps en temps mais c'est très insignifiant et vraiment bien supportable. J'ai 40 ans, 3 enfants, l'intervention me fait très peur."

co przetłumaczę tak:

"Dwa lata temu wykryto u mnie polipa mającego 7 mm a miesiąc temu nowe badanie kontrolne USG pokazało, że mój polip ruszył się ponieważ mierzy już 9 mm. Radiolog jak również i mój gastro-enterolog nie niepokoją się i nie widzą na razie potrzeby interwencji chirurgicznej w przeciwieństwie do mojego lekarza prowadzącego i chirurga a ja jestem całkowicie zdezorientowana tymi wszystkimi zdaniami. Od czasu do czasu czuję małe bóle ale nie mają one znaczenia i są naprawdę całkowicie do zniesienia. Mam 40 lat, 3 dzieci i bardzo się boję operacji."

Jak widzimy tutaj zdania czterech aż specjalistów są bardzo podzielone. Nie dziwi stanowisko chirurga, bo on chyba ma w tym największy interes. Niestety inni lekarze, również ci pierwszego kontaktu są również narażeni na różnego rodzaju presję. Poza tym badanie USG nie jest na tyle dokładne aby powiedzieć, że ten polip urósł dokładnie o dwa milimetry. Kiedy ostatnio mówiłem mojej pani doktor, że mój kamień zmniejszył się 2 milimetry, to była baardzo sceptyczna....

Dodatkowa lektura z punktu widzenia medycyny akademickiej: Wojciech Paweł Kasprzak - Polipy pęcherzyka żółciowego

fragment tego artykułu polecam uwadze osób, które zastanawiają się dopiero nad decyzją, czy poddać się operacji wycięcia pęcherzyka żółciowego. Niech to pomoże wam w wyborze roztropnej i mądrej decyzji:

"Sprawa byłaby znacznie prostsza gdyby pęcherzyk żółciowy, tak jak np. wyrostek robaczkowy, był niepotrzebny. Spełnia on jednak bardzo ważną funkcję w procesie trawienia i bez niego jest ono znacznie upośledzone. Więcej. U ok. 20 % pacjentów którym usunięto pęcherzyk występuje uporczywe cofanie się żółci do żołądka, a w konsekwencji wytworzenie bardzo dolegliwego żółciowego nieżytu żołądka. Tak więc decyzja o cholecystektomii ( usunięciu pęcherzyka żółciowego) nie jest taka prosta."
niedziela, 11 stycznia 2009

Na system o nazwie Slackstone II trafiłem przeglądając francuskie forum doctissimo.fr. Osoba mająca kamienie żółciowe zadała pytanie czy można to wyleczyć przy pomocy gliny(?). Lekarze podobnie jak i część rozmówców radzi oczywiście operację jako jedyny środek. Inni proponują zioła i oczyszczanie metodą dr. Clark. W ostatnim poście ta osoba pisze, że jakiś czas temu została poinformowana o produkcie nazwanym Slackstone II. Ampułka, która jest trochę jak bateria przy kontakcie z wodą nie powoduje elektrolizy tylko zmienia położenie atomów wodoru względem tlenu a woda, zmodyfikowana w ten sposób potrafi rozpuszczać różne złogi i kamienie w organizmie. Wynalazek ten stosuje się więc w kamicy nerkowej, żółciowej, artretyzmie i miażdżycy. Autorka tego tematu pisze, że to w jakiejś aptece homeopatycznej potwierdzono jej skuteczność tego środka. Ja sam nie znam się na chemii na tyle dobrze aby cokolwiek o tym powiedzieć. Kupuje się 2 ampułki w pudełku, to wystarcza na przygotowanie 80 szklanek wody dialitycznej. Pije się co dziennie jedną szklankę przez około pół roku. Woda rozpuszcza jedynie sole wapnia w kamieniach żóciowych więc dodatkowo trzeba chyba zastosować i inne środki. Rozpuszczone kamienie stają się miękkie i mniej groźne.

Jak wiemy Ursofalk może rozpuścić tylko kamienie cholesterolowe a czasami w czasie kuracji kamienie cholesterolowe mogą ulec zwapnieniu tak więc jeśli te ampułki naprawdę działają to byłyby one dobrym uzupełnieniem kuracji. Jak szybko obliczyłem koszt dwóch pudełek z ampułkami to około 500 złotych więc wydatek jest znaczny a rezultat niepewny.

Więcej o slackstone II, wynalazcy tego czyli jakimś hiszpańskim jezuicie, firmie to produkującej oraz o możliwościach zakupu i kontaktu można dowiedzieć się na stronie producenta Slackstone II. Strona posiada informacje w sześciu językach: angielskim, francuskim, portugalskim, włoskim, niemieckim i oczywiście hiszpańskim.

Woda to ciekawa rzecz. Właśnie natknąłem się na artykuł pana Janusza Dąbrowskiego zatytułowany Pamięć wody - fakt czy bzdura. Już sam tytuł wiąże się z homeopatią ale czytając go możemy odnieść treść również do naszego tematu. Przytoczę tutaj więc część wykładu:

"Potrzeba dopiero wydatkowania dużej ilości energii z organizmu, by nadać wodzie odpowiednią strukturę.

Czy w takim razie wolisz pić byle jaką wodę, o zniszczonej strukturze, która zmusi organizm do pracy i utraty energii życiowej, czy raczej wolałbyś podawać organizmowi gotową wodę metaboliczną, czyli wodę mającą własności oddawania energii podczas wchodzenia do organizmu (komórki)?"

"Reasumując: zmiana ustawienia cząsteczek wody może być uzyskana przez oddziaływania ze strony sił, których źródłem są:

- pola elektromagnetyczne i magnetyczne,

- pola elektrostatyczne (np. cząsteczek innych pierwiastków lub związków chemicznych),

- ciśnienie,

- temperatura itp.

lub kilka (również wszystkie) czynników jednocześnie.

Z kolei zmiana sposobu ustawienia cząsteczek wody względem siebie może objawiać się zmianą takich właściwości jak:

  • napięcie powierzchniowe,
  • własności biologiczne,
  • przewodnictwo elektryczne,
  • tzw. stała dielektryczna,
  • postać widm spektroskopowych."

Wyżej napisałem o wysokich kosztach leczenia stosując Slackstone II, tutaj więc jeszcze raz wspomnę o kurkumie. Krople Solaren, które zawierają kurkumę czyli kłącze ostryżu kosztują zaledwie jakieś 3 i pół złotego. Obok linku na stronę doktora Różańskiego polecam również długi post KrystynyP o kurkumie z dyskusji o diecie zgodnej z grupą krwii ze strony zdrowo.info.pl. Tutaj dam mały fragment:

"W Polsce jest dostępny preparat zawierający wyciąg (ekstrakt) z kłączy kurkumy - Solaren - płyn (Herbapol Pruszków), butelki po 30 g. Warto dodać, że pierwotnie nazwa Solaren odnosiła się do preparatu zawierającego ekstrakt z kurkumy oraz ekstrakt z glistnika jaskółczego ziela. Kurkuma jest znanym i bardzo cenionym lekiem wykorzystywanym do terapii kamicy żółciowej, dyskinezy dróg żółciowych, schorzeń wątroby, zastojów żółci, stanów zapalnych układu żółciowego, objawów po usunięciu pęcherzyka żółciowego. Korzystnie działa przy wlewaniu się żółci do żołądka po zabiegach chirurgicznych. Kurkuma ułatwia trawienie i przyswajanie składników pokarmowych. Reguluje perystaltykę przewodu pokarmowego oraz wypróżnienia. Wspomaga detoksykację i usuwanie metabolitów rozpuszczalnych w lipidach i żółci (przyśpiesza obieg żółci i usuwanie metabolitów z żółcią). Reguluje także gospodarkę lipidową, obniża stężenie cukrów i lipidów we krwi. Regulująco wpływa na wydzielanie łoju w skórze. Dawny Solaren wzbogacony w glistnik wykazywał dodatkowo silne właściwości rozkurczowe (spazmolityczne) i przeciwbólowe, dzięki czemu szybko znosił kolki i bóle brzucha, wątroby, pęcherzyka żółciowego. Kurkuma posiada również właściwości przeciwskurczowe. Preparaty kurkumy zalecamy w przebiegu nie tylko chorób układu pokarmowego i zaburzeń lipidowych, ale również w trądziku, łojotoku, łuszczycy i przewlekłych wyprysków. Solaren płyn należy zażywać 2 razy dziennie po 1/2-1 łyżeczce w 100 ml wody. Sproszkowaną kurkumę można zażywać 2-3 razy dziennie po 1/2-1 łyżeczce. Działanie przeciwtrądzikowe kurkumy można uzasadnić jej wpływem lipotropowym, żółciopędnym, przeciwzapalnym, odtruwającym i przeciwbakteryjnym."

I jeszcze jeden ważny fragment:

"Z badań prowadzonych in vitro jasno wynika, że kurkumina powoduje samobójczą śmierć komórek rakowych - mówi docent Sikora. - Moim zdaniem to znakomity lek prewencyjny, lek przyszłości.Od dawna wiadomo, że kurkumina działa rozkurczowo, bakteriobójczo i wzmaga wydzielanie żółci. Tradycyjnie stosowana była w leczeniu chorób reumatycznych, serca i wątroby. Odkrycie jej właściwości antynowotworowych jest jednak czymś nowym."

Otóż lekarze często straszą nas, że obecność kamieni żółciowych to stan przedrakowy. Nic prostszego jak pomyśleć trochę o profilaktyce: Kurkuma, Pau d'arco, czarne winogrona, zielona herbata, zioła...

Dodam jeszcze przepis Józefinki, który znalazłem na forum kafeteria.pl:

"KAMICA ŻÓŁCIOWA-wg dr Górnickiej.Dwa razy w tygodniu pije się na czczo ,pół godz przed śniadaniem , sok z połowy cytryny lub całej cytryny-w zależnosci od wagi ciala , wymieszany z 2 łyżkami oleju słonecznikowego lub oliwy z oliwek plus 2 łyżeczki Cholesolu plus 30 kropli Solarenu . Wszystkie składniki wymieszać w 1/ 4 szkl gorącej wody. Ta ostatnia receptura usuwa błoto żółciowe , które powoduje bole , odbijanie się, itp . jeżeli operacyjnie usunie sie pęcherzyk , organizm do końca życia będzie miał za mało żółci. Konsekwencją tego jest fakt , że nie będzie on przyswajałl tych witamin , ktore sa rozpuszczalne w tluszczach , np A, D, E ,K , oraz wapnia, co z kolei rodzi nowe kłopoty. Skutecznosc leczenia ogromnie zwieksza Refleksoterapia - masować na stopach punkty 21, 22, 23, 15, 16, 17, 40, 18, 19."

Jak wiadomo JEDYNYM rozwiązaniem naszych problemów z kamieniami w woreczku dla akademickiej medycyny jest operacja. Nie ma dyskusji. Jeśli kogoś interesuje dokładny opis takiej operacji polecam artykuł "Bywajcie zdrowi" Janusza Maciejowskiego. Oto fragment:

"Pacjentka dzisiejsza trafiła do nas z objawową kamicą pęcherzyka żółciowego. Miała kamienie w pęcherzyku, a objawowa, to znaczy taka, która powoduje dolegliwości. Stąd operacja była konieczna."

Prosty wniosek. Zabolało nas to znaczy mamy kamicę objawową więc... operacja jest konieczna. Ale co zrobić jak po operacji nadal boli?

Wracając do Slackstone. Ma on działać i na kamienie nerkowe i żółciowe jednocześnie. Kamienie nerkowe mają trochę inny skład, są w innym miejscu ale może kiedy kamienie żółciowe ulegną już większemu zwapnieniu to i środki na kamienie nerkowe również będą się i tutaj nadawały? Piszę to, bo różni sprzedawcy polecali mi leki typowe na kamienie nerkowe jako dobre i na kamienie żółciowe. Najlepszym przykładem jest tutaj Shi lin tong

Ojciec Andrzej Klimuszko napisał, że "kamienie nerkowe jest znacznie łatwiej rozkruszyć i wydalić z ustroju, niżeli kamienie żółciowe", ale, choć z  tymi drugimi trudniej i dłużej się to czyni to jednak jest to możliwe! Nie miejmy złudzeń. Jeśli poprzez lata zaniedbań i niewiedzy doprowadzimy do złego metabolizmu, źle trawimy, wyrósł nam spory brzuszek i mamy na przykład otłuszczoną wątrobę i na dodatek wyhodowaliśmy sobie jakieś kamyki, to nie spodziewjmy się naprawić wszystkiego dzięki paru tabletkom, diecie cud albo zabiegowi chirurgicznemu. Zdrowie lub jego brak to rezultat naszych ciągłych starań, wszystkiego co robimy.

Parę miesięcy temu, kiedy byłem w poczekalni do lekarza jedna pani zwijała się dosłownie z bólu ponieważ cierpiała na kamienie nerkowe. Kiedy powiedziałem jej o ziołach chińskich zareagowała tak, jakbym jej zaproponował jakąś truciznę. Wiadomo, skoro chińskie to nie mogło być dobre. Powiedziałem jej, że skoro nie chce chińskich, to niech spróbuje polskich ziół. Odparła, że ma zaufanie do swojej lekarki a ja już więcej się nie odzywałem.

W tym miejscu chciałbym przestrzec, jeśli mamy kamienie żółciowe i przez dłuższy czas żadnych objawów to lepiej tego nie zaniedbywać i próbować się ich pozbyć. Zawsze może się wytworzyć jakiś stan zapalny, który może rozwinąć się tak bardzo, że stanie się to groźne dla naszego życia. Stąd co jakiś czas (ale nie za często) można robić sobie badania USG i inne.

poniedziałek, 05 stycznia 2009
"Pani Liu, wiek 38 lat, cierpiała na bóle brzucha przez 4 lata nie znajdując pomocy w zachodniej medycynie. Była dwa razy hospitalizowana. Rentgen z najodowanym olejem pokazał obraz różnej wielkości kamieni o wielkości wszystkiego razem takiej jak pięść. Ponieważ bała się operacji zwróciła się do leczenia metodą Qigong. Praktykowała ćwiczenia Długowieczności, Nieba i Ziemi, Ściągania Żagla i Lotu Żurawia każdego rana zachowując w tym czasie odpowiednią dietę. Symptomy choroby zniknęły po sześciu miesiącach a całkowicie wyzdrowiała rok później i prześwietlenie nie pokazywało już żadnych kamieni. Wytrwała w praktykowaniu tych ćwiczeń przez osiem lat i nie miała nawrotów."
sobota, 27 grudnia 2008

Homeopatia jest popularną metodą leczenia szczególnie na zachodzie. Mimo kontrowersji, ostrych, gwałtownych i jednoznacznych reakcji jej przeciwników w naszym kraju już tylko na sam dźwięk tego słowa warto poświęcić jej tutaj więcej miejsca. Tak emocjonalnego stosunku do homeopatii nie widziałem we Francji, gdzie z tym można się spotkać wszędzie a znalezienie lekarza homeopaty nie jest takim problemem. Dziwnym jest to, że tak wielkie emocje może wywołać coś, o czym nie ma się bladego pojęcia poza tym, że się wie, że to nie działa, choć używa tego wiele milionów ludzi na świecie. ("jakie te ludzie głupie i łatwowierne, nie to co my") Podobnie jest i z innymi rzeczami z medycyny alternatywnej. Zioła to zwykłe śmieci bez żadnej wartości. Skoro lekarze ich nie zapisują to tak musi być, czyż nie, drodzy sceptycy? Witaminy nie są przyswajane przez nasz organizm więc po prostu siusiamy pieniędzmi, które na ich kupno wydaliśmy, itd. Jednak moim zdaniem życie mamy tylko jedno i lepiej poświęcić trochę czasu na zrozumienie tego co nam szkodzi i jak możemy przedłużyć swoje życie niż ślepo wierzyć fachowcom i nie myśleć co będzie. Jeśli taki fachowiec powie: "to jest nieuleczalne, umrzesz za rok." to nie ma sensu wydawać pieniędzy, lepiej zapisać ekologom na walkę z globalnym ociepleniem, nie ma sensu tracić czasu a najlepiej dłużej nie cierpieć, pojechać do Szwajcarii i poddać się eutanazji. Smutne, ale w taki sposób ludzie podchodzą do swojego życia. Homeopatia na pewno nie jest receptą na wszelkie zło i wszelkie choroby. Jeśli mam kamień to używam techniki, USG albo innej żeby się przekonać jaki on jest. Ktoś może powiedzieć, że skoro homeopatia tego nie potrafi to jest bez wartości. Jeśli ktoś ma uciętą rękę to tylko chirurg może ją przyszyć z powrotem. I znowu, ktoś powie, że skoro homeopatia tego nie potrafi to jest bez wartości a medycyna urzędowa dlatego jest wszystkim, samym dobrem. Jednak ta medycyna nie potrafi sobie poradzić z wieloma chorobami i co gorsza walczy z wszelką konkurencją! Po tym wstępie przejdę do rzeczy.

Podstawowa zasada homeopatii "podobne lecz podobnym" ma pochodzić od ojca medycyny, Hipokratesa. Jak to należy rozumieć. Chory organizm broni się co objawia się w symptomach takich jak gorączka, ból, opuchlizna, zapchany nos i kaszel. Symptomy nie są chorobą. Twórca homeopatii jako lekarz stwierdził, że:

"moje poczucie obowiązku nie pozwalało mi na to, żeby leczyć nieznane stany patologiczne moich cierpiących braci nieznanymi lekarstwami. Najstraszniejsza była dla mnie sama myśl stania się w ten sposób mordercą lub złoczyńcą dla moich bliźnich, tak straszna i dręcząca, że całkowicie zaniechałem praktyki w pierwszych latach mojego życia małżeńskiego i zająłem się całkowicie chemią i pisaniem."

ówczesne metody leczenia stwarzały więcej szkód niż pożytku więc Hahnemann wycofał się z leczenia i wziął się za studiowanie chemii. Nawiasem mówiąc musiał być zdolny i pracowity bo już w wieku 20 lat znał 5 języków. Eksperymentował na sobie i zauważył, że kiedy on zdrowy człowiek wziął chininę, lekarstwo na malarię, to dostał takich symptomów jakby chorował na tę chorobę. A więc jego organizm uruchamiał te same siły obronne, których aktywność widzimy w chorym organizmie.

Mieszkając we Francji widzimy na co drugiej aptece napis "homeopathie" - homeopatia. Podobno prawie 40 procent lekarzy rodzinnych we Francji stosuje homeopatię. Niestety, po paru miesiącach wolnych od jakichkolwiek dolegliwości a po kilku burzliwych dniach (przeprowadzka, problemy w pracy) kamień znowu się odezwał. był to koniec marca 2008. Najpierw kupiłem sobie na pchlim targu słowniczek poświęcony homeopatii, jednak nawet znając nieźle język francuski trudno się w tym było połapać. Poszedłem więc do apteki i zapytałem o lekarstwa homeopatyczne na bóle przy kamieniach żółciowych. Dostałem 3 fiolki z małymi granulkami z cukru: berberis vulgaris, magnesia phosphorica i calcarea carbonica ostrearum. Cały arsenał czekał w pogotowiu do następnego ataku który miał miejsce na początku października. Ataku dostałem stosunkowo późno, bo koło trzeciej w nocy. Biorąc po 5-6 granulek z każdej buteleczki wyczerpałem szybko cały zapas. 3 godziny później czułem się już na tyle dobrze, że mogłem iść do pracy i normalnie pracować. Niestety, za dwa dni powrócił mocny ból i zadzwoniłem na pogotowie. Oprócz leków homeopatycznych stosowałem także inne więc trudno ocenić na ile były one skuteczne.

Stosując leki homeopatyczne nie wolno używać produktów zawierających miętę. Od lat używam pastę do zębów Elmex o smaku miętowym a teraz kupiłem sobie tubkę o smaku jabłkowym z napisem, że jest kompatybilna z leczeniem homeopatycznym. Małych granulek nie wolno dotykać palcami, tylko brać je bezpośrednio z zakrętki-dozownika w szklanej fiolce. Lek ten jest wchłaniany już w ustach poprzez receptory na języku (- chyba trochę podobnie jak w przypadku nitrogliceryny). Bierze się po kilka granulek, co kilka minut aż objawy ustąpią. O lekach rozpuszczających kamienie panie farmaceutki nie wiedziały nic.

Trochę wiadomości znalazłem w mojej książce "Dictionnaire Homeopathique" Louisa Pommiera. Dwie rzeczy wydają mi się znajome. Pierwsza to lek o nazwie Curcuma xanthorrhiza (o kurkumie już pisałem wcześniej) no i stosowanie oliwy z oliwek z cytryna (tutaj jest mowa o dwóch łyżkach oliwy z paroma kroplami soku z cytryny codziennie rano na czczo). Najpierw w czasie ostrego kryzysu autor zaleca brać takie lekarstwa jak; Colocynthis 4 CH i Bryonya alba 5 CH, następnie 10 kropel Ricinus compose 15 minut później. Chelidonium majus 4 CH następne 15 minut później. Następnie wszystkie te lekarstwa po kolei co godzinę. To jeszcze nie koniec. Feltauryl, 2, 3 krople i trochę wody – 2 razy na dobę. Laroscorbine 500 lub Vitascorbol 500 1 tabletkę raz na dobę. Lekki napar z kory akacji również raz na dobę.

Jeśli bóle są gwałtowne stosujemy Magnesia phosphorica 5 CH i Chamomilla 5 CH na zmianę z poprzednimi.

Tak wygląda pierwszy zestaw. Trzeba przyznać, że to dosyć skomplikowane.

Następne zalecenie jest bardziej praktyczne. Całkowity odpoczynek (z głową w pozycji niskiej może czasami oddalić kryzys). Na brzuchu położyć wilgotne kompresy, ciepłe lub zimne, zależnie od reakcji, nasączone 5 kroplami Hydrastis T.M., Chelidonium T.M., Bryonia T.M., Berberis T.M.; powtarzać parę razy. Działać szybko, aby zachować potrzebne ciepło lub zimno. Najczęściej stosuje się kompresy ciepłe. Zimno (a nawet woreczek z lodem) odpowiednie w przypadku infekcji pęcherzyka (skurcze okolicy, gorączka).

Kiedy już kryzys minie należy zrobić prowizoryczny drenaż stosując:

"Sepia biliaire 4 CH, 2 granulki co drugi dzień przez 2 tygodnie. Następnie:

Sepia biliaire 7 CH, 2 granulki co tydzień przez miesiąc. Następnie:

Sepia biliaire 9 CH, 1 dawkę co miesiąc.

Lycopodium 7 CH, 5 granulek co tydzień. I codziennie od początku leczenia:

Ricinus composé, 10 kropel 2 razy na dobę (jeśli go nie mamy to Hepato-Drainol).

Curcuma xanthorriza D1, 10 kropel raz na dobę.

Bryonia alba 5 CH, China 4 CH, Nux vomica 5CH, 2 granulki raz na dobę.

Litrison, 2 drażetki 2 razy na dobę.

Calcul biliaire 4 CH, 1 czopek co dwa dni (calcul biliaire to francusku kamień żółciowy ale w tym przypadku musi chodzić o nazwę jakiegoś leku więc tego nie tłumaczę)

Drenaż fitoterapeutyczny z naparu ziołowego Tisane de drainage L.H.F. nr 3 lub Hépatoflorine Lehning, lub zioła Tisane Santane F10, 1 napar 2 razy na dobę osłodzony miodem (rozmarynowym jeśli to możliwe)

Utrzeć na tarce o małych oczkach czarnej rzodkwi lub chrzanu; wysuszyć w muślinie i umieścić w okolicy wątroby.

1 do dwóch łyżek do zupy oliwy z oliwek; ubić z kilkoma kroplami soku z cytryny każdego ranka na czczo.

Nota bene, aby opróżnić pęcherzyk żółciowy z błota, który go zalega, brać przez 3 tygodnie na czczo 1 ampułkę soku Raphanus sativus S. Potier i idąc spać 1 napar z ziół Tisane Centuria.

Następnie aby uniknąć powrotu kamieni:

Vésicule biliaire 9 CH, 1 czopek co dwa dni. (vésicule biliaire po francusku to pęcherzyk żółciowy ale w tym wypadku to jakiś lek homeopatyczny)"

Cytowane przepisy pochodzą z książki wydanej w 1985 roku. Część leków może nie być już produkowane. Jednak większość nazw znajduję na stronie internetowej o podobnej tematyce gdzie autor wylicza leki i rodzaj bólu do którego dany lek pasuje. Link do tej strony w języku francuskim znajduje się tutaj. Moją uwagę przyciągnęły recepty autorki składające się z trzech punktów:

 

  • Pić codziennie zioła sporządzone na bazie lawendy, tymianku i mięty lub brać Tisane Hepatoflorine.
  • Po ostrym kryzysie brać L 113: Fel Tauri, jedną tabletkę rano i wieczorem, znowu Tisane Hepatoflorine jako napar z ziółek dwa razy dziennie i (rzecz ciekawa) Lapacho Nebulisat 0,25 g. kapsułkę 3 do 6 razy dziennie (domyślam się, że Lapacho to moje Pau D'Arco, które obecnie biorę tylko w innej formie)
  • Aby uniknąć nowych kryzysów należy brać Billerol, 2 tabletki dziennie przed posiłkami, Sepia biliaire 7 CH i Cholesterinum 7 CH, każdego po 5 granulek dziennie.

 

Trochę poszperałem w internecie w poszukiwaniu leków homeopatycznych w Polsce i z zadowoleniem muszę napisać, że coś takiego istnieje. Leki można kupić poprzez internet a także w niektórych aptekach. Znalazłem kilka leków przeznaczonych dla osób cierpiących na kamienie żółciowe jak choćby Fel Tauri czy Cholesterolum. O ich skuteczności nie mam na razie oczywiście żadnego pojęcia.

Inny zestaw leków homeopatycznych znalazłem na jednej ze stron internetowych. Sa to:

  • Belladonna 4 CH<
  • Berberis 4 CH
  • Magnesia Phosphorica 6x
  • Chionanthus Virginica
  • Nat Phos 6x
  • Eupatorium Perfoliatum 4 CH

Znajdujemy tutaj ciekawą radę, że w czasie ataku należy brać łyżeczkę chrzanu co dziesięć minut.

Widzę, że homeopatia jest obecna również i w Polsce. Na forum o homeopatii Gazeta.pl znajdziemy ponad 45 tysięcy (!) postów. W tym oczywiście wiele cennych rzeczy jak na przykład skany starych, rzadkich książek. Pytanie tylko, skąd brać czas, żeby się z tym wszystkim zapoznać.

Wiele leków używanych w homeopatii to zioła, które swej skuteczności dowodzą poza samą homeopatią. Istnieje wiele kontrowersji na temat tej metody i należy brać wszystko pod uwagę ale bez przesady. Maja Narbut w swoim artykule w "Rzeczypospolitej" zaczyna od dramatycznego pytania: "Czy ksiądz z Ugandy, przyjmujący w polskich kościołach, wskrzesza zmarłych? A lekarstwo homeopatyczne może być wstępem do opętania przez demony? I dlaczego księża i teolodzy katoliccy mają sprzeczne zdania o medycynie niekonwencjonalnej?".(cały artykuł czytaj TUTAJ).

W artykule autor opowiada o obecnym Papieżu biorącym lek homeopatyczny ale należy wspomnieć, że w ciągu 200 lat historii homeopatii wielu papieży było zwolennikami tej metody leczenia (link do jednego ze źródeł na ten temat). Od czasów królowej Wiktorii brytyjska rodzina królewska również leczy się w ten sposób. Inni znani ludzie to między innymi matka Teresa z Kalkuty, David Beckham, Boris Becker a także Tony Blair i wielu amerykańskich prezydentów.

Opisuję homeopatię stojąc z boku, bo bardziej jestem przekonany do lekarstw ziołowych w tym przypadku. Poza tym leki ziołowe są bardziej dostępne. Trudno mi powiedzieć czy homeopatia to dobra metoda leczenia w przypadku kamicy żółciowej ale widzę, że sposób zwalczania jej przez przeciwników nie opiera się tylko na prawdzie i nie jest do końca uczciwy. Przeciwnicy twierdzą na przykład, że homeopatia to placebo i każdy sobie wmawia, że bierze skuteczne lekarstwo, ale to sama wiara go uzdrawia. Tymczasem jeśli zaczniemy czytać forum homeopatyczne na stronie gazety.pl to zobaczymy, że większość zastosowań dotyczy małych dzieci, gdzie troskliwe mamy nie godzą się na zastosowanie brutalnych i często nieskutecznych lekarstw z medycyny konwencjonalnej więc podają swoim dzieciom leki homeopatyczne. Czy te małe dzieci mogły uzdrowić się tylko siłą swojej wiary? Czytając strony poświęcone leczeniu kamicy dostrzegam wiele manipulacji i przekłamań i chciałbym jeden z następnych postów poświęcić temu tematowi. Innym zagadnieniem nad którym popracuję w tym nowym roku będzie opisanie tradycyjnej medycyny chińskiej.

PS Dodam, że leki homeopatyczne można stosować razem z innymi lekami. Nux vomica z ursofalkiem, itd.

sobota, 29 listopada 2008

Napisanie tego wpisu zawdzięczam inspiracji jaką dało mi przeczytanie strony "Do you know your liver?" Juergena Maimanna który pisze, że każdy naturalny sposób pozbycia się kamieni zawiera również oczyszczanie organizmu z pasożytów.

"Pasożyty kochają środowisko wewnątrz woreczka żółciowego. Pasożyty również rezydują wewnątrz kamieni. W pasożytach są bakterie i wirusy. Ponadto pasożyty wewnątrz woreczka żółciowego mogą powodować chroniczne alergie, infekcje, depresje, mentalną mgłę, zaburzenia w metaboliźmie cukrów, itd."

Już wcześniej czytałem o tym w książce Huldy Clark jednak ten trop zlekceważyłem. (Przyznaję, że w pierwszej chwili nie traktowałem tego tematu poważnie.) Pisze ona w książce KURACJA ŻYCIA H. Clark (co przytaczam za stroną f.kafeteria.pl:

"Oczyszczanie wątroby z kamieni znacznie poprawia trawienie będące podstawą dobrego zdrowia. Również za każdym razem będziesz obserwować, jak znikają twoje alergie. Kuracja ta - co jest rzeczą niezwykłą - pomoże ci pozbyć się także bólu ramion i karku. Będziesz mieć więcej energii i lepsze samopoczucie.
Oczyszczanie wątrobowych dróg żółciowych jest najskuteczniejszą metodą na poprawę zdrowia.
Nie należy go jednak przeprowadzać przed wykonaniem programu usuwania pasożytów. Aby osiągnąć najlepsze wyniki, przed oczyszczaniem wątroby oczyść nerki oraz przeprowadź wszystkie zabiegi dentystyczne.
Zadaniem wątroby jest produkowanie 1-1 1/2 litra żółci dziennie! Narząd ten ma wiele kanalików, które przenoszą żółć do jednego wspólnego przewodu żółciowego. Łączy się on z pęcherzykiem żółciowym, przechowującym tą substancję. Jedzenie tłuszczy i białka zmusza woreczek żółciowy do całkowitego opróżnienia w przeciągu 20 minut. Przechowywana w nim żółć przechodzi wtedy przez wspólny przewód żółciowy do jelit.

U wielu osób, w tym także dzieci, drogi żółciowe zatkane są kamieniami. W niektórych przypadkach są one przyczyną alergii lub wysypek, a czasami ich obecność nie powoduje żadnych dolegliwości. Nie widać ich na badaniu USG ani zdjęciu rentgenowskim. Z reguły nie ma ich w woreczku żółciowym. Oprócz tego, większość z nich jest zbyt mała i niezwapniona - warunek konieczny, by były widoczne na zdjęciu rentgenowskim.

Istnieje kilka rożnych rodzajów kamieni żółciowych, spośród których większość zawiera kryształki cholesterolu. Mogą mieć różne kolory: czarny, czerwony, biały, zielony lub jasnobrązowy. Kolor zielony mają kamienie powleczone warstwą żółci. Na zdjęciu możesz też zauważyć, jak wiele z nich zawiera ciała obce. Czy są to resztki pasożytów? Zwróć uwagę, że wiele z nich ma kształt korków z poprzecznymi rowkami przy końcu. Patrząc na ich kształty, możemy więc wyobrazić sobie pozatykane drogi żółciowe. Niektóre kamienie składają się z wielu mniejszych, co wskazuje, że zmieniły swoje miejsce w kanalikach żółciowych jakiś czas po ostatnim oczyszczaniu wątroby.


W samym środku każdego kamienia znajduje się ognisko bakterii, co zdaniem naukowców sugeruje, że kamienie tworzą się na bazie martwych ciał pasożytów.
Gdy kamienie rosną i jest ich coraz więcej, ucisk na wątrobę powoduje zmniejszenie ilości produkowanej żółci. Wyobraź sobie, co by się stało, gdyby twój wąż do podlewania ogrodu miał w środku kamienie. Znacznie ograniczyłyby one przepływ wody, a to z kolei ograniczyłoby możliwość wypłukiwania ich z węża. Kamienie żółciowe blokują usuwanie cholesterolu z ciała i mogą spowodować wzrost jego poziomu.
Kamienie żółciowe, ze względu na swoją porowatość, gromadzą wszelkie bakterie, torbiele, wirusy i pasożyty, które przedostały się do wątroby. W ten sposób tworzą się ogniska stale dostarczające ciału nowych bakterii. Żadnej infekcji żołądka, jak np. wrzodów czy wzdęcia jelit nie da się całkowicie wyleczyć bez oczyszczenia wątroby z kamieni.
Oczyszczaj wątrobę 2 razy w roku."

 

Juergen Maimann pisze dalej o tym, że

"Pasożyty są stworzeniami księżycowymi. Stają się groźne (zaczynają szaleć) 5 dni przed pełnią księżyca a słabną po pełni. Zanieczyszczają twoją krew swoimi odchodami czyniąc cię na zmianę zmęczonym i wynędzniałym. Ważne, abyś nie brał się czyszczenie organizmu z pasożytów sam bez wskazówek lekarza."

O księżycowej naturze pasożytów więcej znalazłem na stronie igya.pl :

"Pamiętanie o fazach księżyca jest pomocne w obserwacji swojego organizmu. Wykonano już dużo badań oddziaływania księżyca na organizm ludzki. Księżyc bowiem nie tylko oddziałuje na wody Ziemi (wyznaczając rytm przypływów i odpływów w morzach), ale oddziałuje także na wodę w ludzkim organizmie. A jak wiadomo stanowi ona podstawowy jego składnik (mamy jej powyżej 70%). Dzięki zastosowaniu tej wiedzy, nasze leczenie może być o wiele bardziej efektywne. Zwraca na to szczególna uwagę Małachow.

Ciekawostka: Stwierdzono iż podczas pełni i nowiu w ludzkim organizmie wytwarza się więcej serotoniny. Zwiększa się krążenie krwi i podnosi poziom elektryczności w ludzkim organizmie. Z tego powodu nie poleca siê wykonywania operacji podczas pełni. Zmienia się także wtedy zachowanie człowieka, ponieważ zwiększa się ilość dodatnich jonów w powietrzu. Stwierdzono np. że pełnia powoduje zwiększenie płodności. Zauważono również, że podczas pełni zwiększa się liczba urodzeń. Dla bardziej wnikliwych: na stronie http://www.nightcal.co.uk/ znajduje się bardzo dokładny program dla określania faz księżyca.

BADANIE KAŁU NA PASOŻYTY A PEŁNIA KSIĘŻYCA

Wiele pasożytów najłatwiej wykryć za pomocą badania mikroskopijnego kału właśnie w okolicy pełni księżyca. Ta informacja może oszczędzić nasz czas, bo być może szybciej znajdziemy to, czego szukamy.
Oprócz tego często możemy zaobserwować, iż właśnie w okolicach pełni nasze samopoczucie się pogarsza. Może to mieć związek z cyklem rozmnażania pasożytów, które właśnie w tym czasie mają „okres godowy”. Dlatego w badaniu mikroskopowym łatwiej wtedy znaleźć ich jajeczka.
Zapamiętując okresy złego samopoczucia (nawroty infekcji, dolegliwości) łatwo zauważymy, że dość często następują one regularnie."

Jak wielkim problemem są pasożyty możemy się przekonać oglądając film "Pasożyty wewnątrz nas". Walczyć z pasożytami pomoże nam Pau d'arco i nie należy zapominać o starym poczciwym czosnku. Obie rzeczy mogą stać się dodatkowymi elementami które dodajemy do naszej diety gdyż poza niszczeniem bakterii i pasożytów zwiększają one naszą odporność, zmniejszają poziom cholesterolu i cukru we krwi. W tym miejscu dodam link do długiego ale ważnego artykułu w formacie pdf (30 stron) na temat Candida Albicans - co jeść, jakie są objawy, itd. inna długa i ciekawa dyskusja na temat pasożytów, tym razem owsików toczy się znowu na stronie forum kafeteria.

Parę lat temu kupiłem sobie gruby tom "Domowego Poradnika Medycznego" pod redakcją Kazimierza Janickiego. W rozdziale dwunastym zatytułowanym "Choroby pasożytnicze" zaczyna on opis poszczególnych pasożytów od Gardiazy (lambiliozy). Pozwolę sobie przytoczyć parę wstępnych uwag:

"Częstość zarażenia giardią jelitową (lambilią jelitową) szacuje się w Polsce na ok. 10% ludzi dorosłych i 25-50% dzieci(...) Bytuje zwykle w początkowej części jelita cienkiego, tj. dwunastnicy, na kosmkach jelitowych lub częściej nawet w pęcherzyku żółciowym i drogach żółciowych (podkreślenia moje)" i dalej "Obecność pasożytów w organizmie człowieka objawia się różnie, zależnie od intensywności inwazji. Zazwyczaj są to różnego typu dolegliwości żołądkowo-jelitowe w postaci okresowo występujących nudności, bólów w okolicach pęcherzyka żółciowego lub żołądka o zmiennym nasileniu, przypominających niekiedy kolkę.

Jednym ze sposobów na pozbycie się toksyn z organizmu jest ssanie nieratyfikowanego oleju słonecznikowego lub sezamowego. Skoro sprawdzanie czy mamy candidę polega na sprawdzeniu czy to się znajduje w ślinie, to może wszystkie zarazki i trucizny mogą przejść do ssanego oleju, który należy najpierw ssać przez około 15 minut (bierze się łyżkę stołową oleju i płucze usta nie połykając) a następnie wypluć biały wodnisty płyn a jamę ustną i zęby starannie wymyć. Przypominam, że najlepiej jest ssać olej wieczorem lub rano na czczo. Przynajmniej 3 godziny po jedzeniu. Następnie należy wypić 2 szklanki wody. Kuracja może trwać od paru tygodni do roku nawet. Często choremu może się znacznie pogorszyć, kiedy zacznie to stosować ale jest to podobno znak, że kuracja zaczyna działać, organizm zaczyna się bronić. Ja zacząłem stosować najpierw oliwę z oliwek, bo wcześniej zacząłem z olejem słonecznikowym ale się źle czułem. Teraz po kilku tygodniach przeszedłem na olej słonecznikowy i dodaję do tego olej, który znajduje się w perełce czosnkowej (mój patent). Do tego stosuję Pau d'Arco.

 

poniedziałek, 27 października 2008

Dwa pierwsze tygodnie października to były dla mnie szczególnie ciężkie czasy ze względu na bóle brzucha spowodowane przez mój kamień. Zaniepokojony tym, co może się dziać poddałem się kolejnemu badaniu ultrasonograficznemu. Poprzednio takie badanie robiłem sobie rok temu, a więc w czasie, gdy jeszcze nie prowadziłem bloga.

Badanie USG nie jest bolesne. Polega ono na przeskanowaniu danej okolicy przy pomocy małego urządzenia podłączonego kabelkiem do komputera. Na ekranie komputera widzimy obraz naszego wnętrza. Przed takim badaniem nie należy jeść co najmniej przez 6 godzin a to po to, aby woreczek żółciowy w tym czasie zbierał żółć i wypełnił się tak jak mały balonik. Wtedy badanie wychodzi lepiej, na ekranie lepiej możemy rozróżnić nasz pęcherzyk żółciowy i to co się w nim znajduje. Podobnie, żeby lepiej zbadać pęcherz moczowy i prostatę należy na około 2 godziny przed badaniem wypić szklankę (czy dwie) wody aby można zbadać te organy.

Rok temu mój kamień miał około 16 mm i oprócz tego były jakieś małe 2-3 milimetrowe zalążki powstających nowych kamieni więc z ciekawością i niepokojem przystąpiłem do dzisiejszego badania. Tym razem kamień o wielkości 14 milimetrów zakleszczył się w szyjce między woreczkiem a przewodem żółciowym. W samym woreczku bardzo ładnie wypełnionym nie ma śladu innych złogów i wszystko wygląda wzorowo.

Tak więc cały czas istnieje ryzyko kolejnych ataków bólu a także ryzyko rozwinięcia się procesów zapalnych z obumieraniem tkanki w tym miejscu, wydzielanie się ropy. Innym ryzykiem jest przemieszczenie się kamienia do przewodu żółciowego i zatkanie przewodu wspólnego trzustki i przewódu żółciowego łączącego się z dwunastnicą.

Żeby zminimalizować to ryzyko muszę brać suplementy. Powinienem sobie w końcu zrobić prześwietlenie i dowiedzieć się czy mój kamień jest zbudowany głównie z cholesterolu a więc będzie go można rozpuścić na przykład przy pomocy kwasu ursodezoksycholowego (Ursofalk) czy jest on już zwapniony i stosowanie Ursofalku to może być strata czasu i pieniędzy. Poza tym powinienem wykorzystać inne możliwości jak choćby, ponoć skuteczna, akupunktura (jeśli będę miał dostęp do dobrego specjalisty).

Cieszy mnie, że moja dieta okazała się dosyć skuteczna. Muszę nad nią jeszcze popracować. Jak pisałem, nie jest to dieta zalecana przez lekarzy. Pod względem ilości tłuszczu jem chyba tyle co zawsze. Może jem za dużo słodyczy, choć staram się jeść głównie gorzką czekoladę. Unikam chipsów, frytek, landrynków, coca coli. Zacząłem pić kawę. Piję piwo.

Tutaj ciekawa sprawa: badania wykazały, że osoby pijące umiarkowane ilości alkoholu mają mniejsze ryzyko kamieni. Ta umiarkowana ilość, to nie jedno piwo na tydzień a jeden, dwa drinki dziennie (tutaj link do angielskojęzycznej Wikipedii na ten temat). Inne badania pokazują, że alkohol jest skuteczny, ale tylko wtedy, gdy badane osoby brały dodatkowo witaminę C. Szkoda, że tak jak we Francji, nie możemy kupić sobie u nas w hipermarketach kartonu dobrego i taniego piwa w butelkach 0,25 litrowych. Szkoda, że nie ma takiego wyboru win, od tanich czyli mniej niż 1 euro za butelkę dającego się wypić czerwonego wina z winogron po te drogie i luksusowe. Szkoda, że nie można kupić u nas kartonów z cydrem w małych buteleczkach... Jak widać, ten kto chce uzupełnić swoją dietę o ten jeden, dwa drinki dziennie dla zdrowia, nie ma w Polsce łatwo. Jak mało kto, znam zagrożenia wynikające z nałogu i nadużywania alkoholu. Sądzę jednak, że mądre, odpowiedzialne i kulturalne picie alkoholu nie spowoduje wzrostu pijaństwa a być może, przyczyni się nawet do polepszenia zdrowia narodu. 

 

 
1 , 2
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Zakładki:
Aktualności i ważne artykuły, które trzeba przeczytać
Blogi
Ciekawe strony o zdrowiu w języku angielskim
English
Inne ciekawe strony
Kopalnia wiedzy
Przy kawie
Strony o zdrowiu w języku polskim
Trochę muzyki
Wiadomości
www.jarkosfera.pl Licznik dni Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie

Czas ucieka,
Wieczność czeka...



Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Valid XHTML 1.1

Poprawny CSS!


statystyka
Skopiuj CSS