o mojej walce z kamieniem żółciowym, o medycynie alternatywnej a także o Francji, języku i kulturze tego kraju
środa, 11 sierpnia 2010

My mamy swój Smoleńsk a Amerykanie ataki z jedenastego września 2001. Jeśli zacznie się zagłębiać w temat, to okazuje się, że jest tam wiele niejasności i możliwe są scenariusze nawet bardzo odmienne od oficjalnej wersji wydarzeń a tymczasem jak chyba większość Polaków żaden z tych możliwych scenariuszy ani mnie ziębi ani grzeje. Wydarzenia w Ameryce nie dotyczą mnie tak bezpośrednio, nie mam więc ochoty, aby śledzić wszystko co się mówi na ten temat, badać wszelkie dowody i zeznania świadków. Traktuję to trochę jak program w telewizji "sensacje XX wieku" Bogusława Wołoszańskiego. Trudno oczekiwać, żeby wszyscy ludzie na ziemi z jednakowym zainteresowaniem angażowali się w poszukiwanie prawdy na temat ataków na World Trade Center z 2001 roku.

Jeśli zrozumie się tą prawdę to można sobie wyobrazić, że i dla mieszkańców innych krajów również nasza katastrofa w Smoleńsku niewiele znaczy. To ich przecież nie dotyczy. Zamach czy zwyczajny wypadek? Jeśli kogoś to nie dotyczy to różnica nie ma żadnego wpływu na jego życie. Każdy ma swoje problemy. Nas Polaków to dotyczy bezpośrednio, bo odnosi się do polityki jaka jest prowadzona w naszym kraju, odnosi się do niezależności Polski, siły państwa, a przez to pomyślności i zamożności nas, obywateli a także naszego bezpieczeństwa. Tymczasem nawet wielu Polaków reaguje na katastrofę w Smoleńsku tak jak by to ich nie dotyczyło wogóle. Spadł jeden samolot więcej, co to za różnica a wszystko co się dzieje dalej to jakaś niezrozumiała, brudna wojna polityków.

Wczoraj jeden z kolegów w pracy który wyznaje mniej więcej takie poglądy tłumaczył mi, że krzyż przed pałacem prezydenckim w Warszawie to nasza kompromitacja i że z tego powodu śmieją się z nas na całym świecie! Jak ludziom łatwo wmówić co stanowi światowy problem a co jest bez znaczenia. Takim światowym problemem może być obecność krzyża na ulicy polskiego miasta albo jak to głoszono wcześniej wzrost naszego prezydenta. W tym pierwszym przypadku nasza stolica w głowach, które tak dostrzegają ten problem staje się niemal stolicą świata a tak naprawdę pozostaje niewiele znaczącym miastem europejskim.

Gdyby zapytać czy Francuzi są głupi dlatego, że wybrali sobie niskiego prezydenta to z pewnością taki delikwent szukałby możliwego uniku, bo prawdę mówiąc, co go to obchodzi? Samym Francuzom bardziej nie podoba się to, że w ciągu ostatnich dwóch lat zlikwidowano wiele setek tysięcy miejsc pracy a nie to, że ich prezydent pozując grupowo do oficjalnych zdjęć staje na palcach. Jakąż głupotą i małostkowością wykazałby się jakiś Polak albo Papuas śmiejąc się z wyglądu francuskiego prezydenta mając wszystko inne za nic bo go to nie dotyczy i nie obchodzi.

środa, 04 sierpnia 2010

Igor Janke naliczył u siebie na Salonie24 jakieś 260 tekstów dotyczących krzyża prezydenckiego. Do tej wielkiej dyskusji internetowej dorzucę jeszcze swoje dwa grosze. Pewnie to już wszystko napisano ale jeśli coś ważnego napisano raz, to warto napisać to jeszcze raz albo i nawet powtórzyć kilka razy.

Krytycy obecności krzyża przed pałacem twierdzą, że osiągnięto porozumienie dotyczące przeniesienia tego krzyża więc należy je respektować. Porozumienie podpisali przedstawiciele przyszłego prezydenta, harcerzy oraz miejscowej hierarchii oraz kościoła do którego ten krzyż miał być przeniesiony.

W sumie można powiedzieć, że prezydentowi krzyż przeszkadzał więc harcerze, którzy go tam postawili podarowali go duszpasterstwu z pobliskiego kościoła w obecności reprezentantów lokalnej władzy kościelnej. No dobrze, deal jak deal, są strony więc skąd tyle hałasu. Gdyby chodziło o jakieś tam krzyże przy drodze ustawione w miejscach wypadków to wystarczyło, aby pani Gronkiewicz-Waltz wydała polecenie odpowiednim ludziom a ci po prostu wysłali robotników, którzy krzyże usunęli bez żadnych rozmów z właścicielami, bez dbania o godność tych symboli. Po prostu potraktowano je jak kawałek metalu lub drewna bez wartości.

Krzyż przed pałacem prezydenckim to co innego, stał się miejscem, gdzie zbierali się ludzie pragnący uczcić pamięć o zabitym prezydencie i w jego intencji oraz intencji innych zabitych w Smoleńsku osób modlono się przed tym krzyżem. Krzyż okazał się potrzebny nie dla harcerzy, nie dla jakiegoś lokalnego kościoła, gdzie miał trafić ale ludziom, którzy się tam zbierali a ci ludzie zostali z porozumienia wykluczeni. Nad ich głowami podpisano porozumienie, które właśnie ich dotyczyło.

Żeby było śmieszniej można dodać, że gromadzących się ludzi nazywa się pisiorami (bo jakże inaczej) a za cały konflikt obarcza się polityków PiSu ale partii PiS również nie zaproszono do rozmów.

Jak widzimy krzyż smoleński stał się punktem odniesienia dla jakiejś części społeczeństwa. Pamięć poszczególnych jednostek i dążenie do prawdy jest ważne ale jeśli będzie się to odbywało jedynie wewnątrz rozbitego, zatomizowanego społeczeństwa to ta prawda będzie w jakimś sensie martwa.

W tym miejscu przypomnę scenę z filmu Gandhi z 1982 roku. W roku 1930 zorganizowano tak zwany marsz solny, aby przełamać monopol kolonistów. W marszu brało udział tysiące ludzi. Tym ludziom zastawili drogę Anglicy i kiedy kolejne szeregi podchodziły do żołnierzy to dostawały potężne lanie pałami. Ci ludzie byli na to gotowi, bo wiedzieli, że jest to cena, którą trzeba zapłacić. W ten sposób rodziła się niepodległość Indii.

Przed pałacem prezydenckim krzyża broniła jedynie garstka ale oni również byli gotowi na poświęcenie. Gdyby ta garstka to byli wszyscy ludzie gotowi do obrony krzyża to firma ochroniarska (pewnie ta sama która pacyfikowała KDT) poradziłaby sobie z nimi bardzo szybko. Jednak władze wiedzą, że to nie tylko ta grupa obecnych, najodważniejszych, jest problemem. To mogła być tylko czołówka pochodu w naszym marszu solnym.

Przy krzyżu na Krakowskim Przedmieściu mamy ważny etap w naszej histori. Jest to budzenie się naszego społeczeństwa. Jeżeli tylko jednostki zajmowałyby się prawdą o zbrodni smoleńskiej i domagały się jej rozliczenia to władze szybko mogłyby ich spacyfikować. Większość z nas łatwo pojedynczo złamać, zastraszyć. Niepodległe państwo tym zaś się wyróżnia, że ludzi z przetrąconym już kręgosłupem potrafi odróżnić i odsiać od tych, którzy dla jego dobra będą chcieli pracować szczerze.

Ważne są nie tylko elity ale i społeczeństwo, społeczeństwo aktywne, które tworzy niepodległe państwo. Tutaj zgadzam się z Jerzym Robertem Nowakiem, że sam PiS ze swoimi politykami to za mało. Prezydent elekt Komorowski powoduje swoim działaniem budzenie się społeczeństwa.Obrona krzyża to nie jest tylko temat zastępczy. Jestem pełen uznania i wdzięczności dla ludzi broniących krzyża.

Włocławek - Krzyż ks. Popiełuszki.

niedziela, 01 sierpnia 2010

„Ojcowski gniew” Karol Kord

 

Ojciec do syna rzekł w wielkim gniewie:

-Co chcą od ciebie tam, w szkole – nie wiem!

Mówią, żeś próżniak, chuligan, łobuz,

Żeś potłukł szyby i zniszczył globus,

Że na wagary chodzisz, że palisz –

I że tym nawet głośno się chwalisz!...

No i bez końca ględzą w tym duchu.

Lecz ja im powiem, co wiem, do słuchu!

Jasno wyłożę kawę na ławę:

Cholera, powiem, to dziecku nawet

Nie wolno wyćmić jednego „sporta”?

Do licha z taką szkołą! Do czorta!...

Że globus zniszczył?...Na co te gadki?...

Ja, ojciec, płacę za to podatki,

A więc od dziecka mojego – wara!...

Tak w szkole powiem... No, a ta stara

Wychowawczyni twoja, lebiega,

Niech nie zaczyna, niech się wystrzega!

Żaden mizerny profesorzyna

Nie będzie gnębić mojego syna!...

Słuchaj pan, panie, powiem do dziada,

Niech mi pan takich rzeczy nie gada!

To jest oszczerstwo, złośliwa plotka!

Tych, co tak mówią, może coś spotkać...

To granda, panie, kant oczywisty!

Mój syn to chłopak jak anioł czysty,

A cała skarga – belfrów itryga!

Skąd by się u mnie wziął syn chuligan?!

 

"Nowy Jachowicz czyli dobre rady dla dzieci" Ludwik Jerzy Kern

 

Nie siedź bezczynnie, mały chłopczyku,

Czeka cię kiedyś zadań bez liku.

Bezczynnie siedzą tylko matołki.

Ty weź szpadelek. Ty kop nim dołki.

Kop w swoim domu. Kop w swojej klasie.

Kop pod kim da się. To ci przyda się.

Popatrz jak kopią inni panowie.

Chwyć za szpadelek. I kop na zdrowie.

Przestrzegaj bacznie kopania toku. Najpierw ostrożnie podkopuj z boku.

Przyczaj się potem. Znów kop. Aż ładnie

Ten, pod kim kopiesz, w ten dołek wpadnie.

I załatwione. I już po krzyku.

Nie siedź bezczynnie, mały chłopczyku.

 

Nie siedź bezczynnie, mała dziewczynko.

Nic nie zwojujesz niewinną minką.

Zamiast tak siedzieć z tą buzią słodką

Zajmij się lepiej, dziewczyno, plotką.

Bezczynnie siedzą tylko idiotki.

Ty pilnie studiuj mechanizm plotki.

Nabieraj wprawy. Co dzień. Od ranka.

Plotkuj o szkole. O koleżankach.

Ucz się od mamy. Ucz się od ciotek.

Odkrywaj siłę i urok plotek.

Plotkuj bez przerwy. O wszystkim. wszędzie.

W przyszłości korzyść z tego mieć będziesz.

To zabawniejsze nieraz niż Kinko.

Nie siedź bezczynnie mała dziewczynko.

sobota, 31 lipca 2010

Nasz rząd pozazdrościł instytucjom charytatywnym ich przywileju pobierania 1% podatku na swoje potrzeby od płatników podatku dochodowego i wprowadził dodatkowy 1% podatku od płatników VAT, tym razem dla biednych bankierów ;)

Ten dodatkowy jeden procent to nie jest dużo. Jeżeli dobrze liczę to wychodzi średnio około 10 złotych na łepka miesięcznie. Ci co kupują mniej, czyli biedni zapłacą więc najwyżej parę złotych więcej tego nowego podatku a więc czy jest powód do niepokoju? Moim zdaniem tak ale to wynika nie z obawy o portfele najbiedniejszych a ze spojrzenia na naszą gospodarkę z lotu ptaka, z punktu widzenia makroekonomii. Tych najbiedniejszych również 10% podwyżki niewiele by ratowało...

Problem jest taki, że większość Polaków wydaje wszystko co zarabia albo dostaje w formie zasiłku. Ten co ma dochód do 600 złotych martwi się o to, aby zapewnić swojemu żołądkowi odpowiednią liczbę kalorii oszczędzając dosłownie na wszystkim. Ten co zarabia dwa razy tyle zapłaci wszystkie opłaty, kupi lepsze produkty ale dalej wszystko pójdzie na bierzące potrzeby. Ten co ma 3 razy więcej może kupić stary, używany samochód, zapłaci czynsz jeśli ma odziedziczone mieszkanie, bo na nowe go nie będzie stać i też mu nic nie zostanie, itd.

Rząd obliczył, że dzięki temu jednemu procentowi ściągnie z rynku około 5 miliardów złotych rocznie i przeznaczy je na spłatę długów. Teraz widzimy, że te 5 miliardów nie trafi do producentów a do bankierów. 5 miliardów w przeliczeniu na towary to również sporo miejsc pracy, które trzeba będzie zlikwidować jeśli nikt tych towarów za te pieniądze nie kupi. Pieniądze pójdą do bankierów a ci naturalnie puszczą te pieniądze dalej w formie pożyczek dla rządu, firm lub pojedynczych konsumentów. Bankierzy nie będą mieli łatwego zadania w oferowaniu pożyczek dla zadłużonego społeczeństwa więc ten jeden dodatkowy procent VAT spowoduje wzrost bezrobocia, spadek produkcji, wzrost zadłużenia. Skąd to wiadomo? Dokładnie o tym pisałem kilka miesięcy temu omawiając książki Raviego Batry piszącego o źródłach kryzysu w USA a właściwie przewidującego ten kryzys za wczasu.

Polityka podwyższania podatku VAT jest tak samo krótkowzroczna i zgubna jak polityka wyprzedaży majątku narodowego i życia na kredyt.

 

piątek, 30 lipca 2010

Z pamiętnika leminga, lipiec 2010:

Po zwycięstwie wyborczym PO zapanowała u nas euforia. Za kierownicą autobusu z napisem Polska zasiedli wesoły Donek na zmianę z gajowym Bronkiem. Jest zaje...ście!

Donek ogłosił malutką podwyżkę VATu. Zaledwie o 1%. Przecież to tyle co nic. W sumie więcej wydaję na "Gazetę Wyborczą" wraz z dodatkami i tygodnikiem "Nie", więc po co te protesty? O co tyle szumu? Ja ich nie rozumie!

lipiec 2011:

Kurde, autobus się nam rozpędził a kierowca nie zauważył szlabanu z napisem "uwaga przepaść!". Lecimy w dół ale dobrze jest! Cały czas ufamy naszym drogim przywódcom! Po co siać panikę jak te PiSiory z tyłu autobusu? Jak ja ich, k..., nienawidzę! Jakby ich nie było to byłoby tak fajnie i spokojnie....

poniedziałek, 26 lipca 2010

W roku 1987 przyjechał do Polski dominikanin, logik, sowietolog, Józef Bocheński. Przez kilkadziesiąt lat każdą wzmiankę o nim cenzura skrupulatnie wykreślała a teraz pozwolono mu nie tylko przyjechać ale i wygłosić parę wykładów. Mówił o marksizmie a na pytanie czy jego zdaniem komunizm ma u nas jakąś przyszłość odparł, że nie, bo władza nie potrafi do niego przekonać młodych więc to nie ma żadnej przyszłości.

Wcześniej w telewizji puszczono film biograficzny o ojcu Bocheńskim zatytułowany "Dominikanin w ostrogach". W telewizji zachodziły widoczne już zmiany. Jej prezesem w tym czasie był działacz partyjny Janusz Roszkowski a po nim nastał Jerzy Urban, człowiek ponoć bezpartyjny. Wcześniej Urban był rzecznikiem rządu a później jak wiemy założył swój tygodnik "Nie".

Na pewnej lekcji angielskiego wykładowca zapytał kursantów, kogo uważają za najbardziej prawdomównego polskiego polityka. Zgłosił się jeden z kursantów i odpowiedział, że jego zdaniem jest to... Jerzy Urban. Uzasadniał, że ten jest ponad wszelką bierzącą bieżącą walką polityczną i może sobie pozwolić na mówienie prawdy. Było to już ładnych parę miesięcy temu ale sądzę, że dzisiaj w oczach tego człowieka dla Urbana prawdziwym konkurentem stałby się Janusz Palikot. Nie widaomo, czy śmiać się czy płakać ale tak zaprogramowano już sporą część naszych rodaków. Urban i Palikot jako niezależni komentatorzy nie bojący się mówić rzeczy niepopularnych i niepoprawnych. To jednak tylko dygresja.

Komunizm czy nawet szerzej lewica kojarzy się z nacjonalizacją a liberalizm z prywatyzacją (takie lekcje na temat polityki pamietam z odległej przeszłości) tymczasem po 1989 roku wszystkie partie w tym SLD chciały tylko prywatyzować. Wniosek jest taki, że ideowych postkomunistów i lewicy w Polsce nie ma. Nawet ci młodzi politycy z SLD jak Napieralski kładą nacisk na liberalne postulaty światopoglądowe natomiast trudno zdefiniować u nich jakąkolwiek ich wizję ekonomii. Kandydat na prezydenta, Komorowski, chełpił się tym, że jest otwarty na inne formacje czego dowodem miało być powołanie człowieka SLD, czyli lewicy (!!) Marka Belki na szefa banku centralnego, gdy tymczasem trudno u Belki dopatrzeć się innych zapatrywań jak liberalne. Wystarczy poczytać tytuły jego prac naukowych.

Komunizm miał swoje tematy zakazane i rozmaite tabu. Przestrzegano rozmaitych zasad moralnych. To dało się odczuć po upadku systemu kiedy w kioskach zaczęło się roić od kolorowych pism propagujących luz i całkiem inne wartości liberalne. Tak było przecież i w przypadku wspomnianego już tygodnika "Nie". Jeszcze przed 1989 rokiem synonimem nowego kolorowego świata były czasopisma sprowadzane z Zachodu takie jak "Bravo". Najpierw takie czasopisma miały smak owocu zakazanego. Młodzież jednak chłonęła tego typu nowinki. Miały one smak wolności i lepszego, kolorowego życia. Burzyły sztywne ramy nie tylko te związane z poprzednim ustrojem ale również i te związane z wychowaniem katolickim. III RP zaadaptowała ideologię liberalną do swoich potrzeb. Władza miała więc ofertę z którą mogła wyjść do młodych. Bravo Girl, przystanek woodstock w czasie, gdy tradycyjnie wyruszają pielgrzymki, itp. Ideologia liberalna stała się lepszym narzędziem do rządzenia niż był komunizm. Trzeba było zmienić wszystko, żeby wszystko pozostało bez zmian.

Ojciec Bocheński poświęcił wiele sił na rozłożenie na czynniki pierwsze ideologii marksistowskiej na której opierał się sowiecki komunizm. Stworzył nawet na swoim uniwersytecie kierunek sowietologia i wychował większość sowietologów na świecie. Dzisiaj przydałby się ktoś, kto w równie prostych i zrozumiałych słowach rozprawiłby się z liberalizmem, pokazałby rozmaite zabobony z nim związane.

sobota, 24 lipca 2010

Z Palkotem mamy problem. Część ludzi zatyka uszy i woli go nie słyszeć a jako receptę zaleca wymowne milczenie, inni widzą siłę oddziaływania i skuteczność jego polityki więc wyciągają wniosek, że i drugiej stronie potrzebny jest ktoś podobny, ktoś, kto będzie używać chwytów na tym samym poziomie i na jedną prowokację będzie odpowiadał drugą, będzie lustrzanym odbiciem posła z Lublina a w końcu obie siły, obie indywidualności się zneutralizują i trzeba będzie wrócić do innej, normalniejszej formy dialogu. Bazyliszka z Lublina pokona jego lustrzane odbicie.

Oba sposoby postępowania nie są moim zdaniem dobrą receptą na sukces. Była nie tak dawno bulwersująca sprawa, gdy w pewnej wiosce jakiś pijak kryminalista terroryzował mieszkańców a ci nie mogąc liczyć na policję wzięli sprawy w swoje ręce i zlinczowali łobuza. Przypomnę, że działo się to we Włodawie, sprawcy zostali skazani a pan prezydent Kaczyński ich ułaskawił. Poseł z Lublina niszczy ład społeczny w naszym kraju podobnie jak robił to łobuz z Włodawy. Jest jak oprych chodzący po ulicach z siekierą a władze nie tylko zwyczajnie go tolerują ale skutecznie go uzbrajają. Całość władzy sprawuje teraz jedna grupa interesów. Poseł Palikot ma dzięki niej taką władzę, że można ją porównać do potężnej broni, bo słowo w jego ustach jest taką właśnie bronią. On swoim słowem operuje zaś jak jakiś szaleniec siekierą i oczywiście w tym jego szaleństwie jest metoda. Ta siekierezada ma za zadanie zdemolować opozycję i zająć czymś gawiedź.

Zamilczeć tego głosu się po prostu nie da kiedy nagłaśniają go potężne megafony. Na miejscu opozycji postarałbym się przeciwnie o jak dokładniejsze udokumentowanie wszelkich akcji i prowokacji posła Palikota oraz brak reakcji lub reakcje pozorowane naszych władz, może to być również w formie filmów dokumentalnych dla szerszej publiczności a następnie umiędzynarodowienie całej sprawy. Przesyłanie materiałów i filmów do wolnych mediów na całym świecie, nagłaśnianie w internecie przetłumaczone na wiele języków i oczywiście zainteresowanie sprawą wiele międzynarodowych instytucji oraz partii politycznych w innych krajach, szczególnie Unii Europejskiej i USA. Działanie posła Palikota dokumentuje bowiem brak poszanowania prawa oraz brak demokracji w naszym kraju a to tworzy sytuację nadzwyczajną. Do tej pory narrację na temat naszej polityki na całym świecie ma tylko jedna strona.  Trzeba uczynić starania, aby to zmienić. Zwykłą polityką elit nic się w naszym kraju nie zdziała.

Jak mówi Jarosław Kaczyński wystarczyłaby jedna decyzja Donalda Tuska, aby Palikot przestał swoją niszczycielską działalność, przestałby szkodzić, przestałby niszczyć nasze obyczaje i naszą politykę ale jak widać do tej pory Donaldowi Tuskowi na tym nie zależy, taka sytuacja jest mu wręcz na rękę. Gdyby sprawę maksymalnie upublicznić i umiędzynarodowić Donald Tusk musiałby sprawę jakoś rozwiązać. Voilà!

Czy to wszystko miałoby się odbywać pod szyldem partii PiSu? Nie, bezpośrednio można by powołać "niezależny" Komitet albo Instytut Obrony Demokracji. Na jego dokumenty powoływaliby się dopiero politycy PiSu ale po cichu by ten komitet wspierali.

Dziennikarze w naszym kraju przekonują nas, że żyjemy w demokratycznym państwie. Jest władza i jest opozycja, jest opinia publiczna i niezależne sondaże. Niestety, to tylko narracja i pozory. Dla zachowania tych pozorów każda narracja tworzy sztuczną symetrię między władzą i opozycją. Jest Palikot, to po drugiej stronie jest Kaczyński albo Macierewicz. Im gorsze świństwa wyprawia Palikot to tym ciemniejszy obraz opozycji. Tworząc własne dokumenty na temat naszego życia tworzymy konkurencyjną narrację, której obecnie brak. By tworzyć naszą narrację wystarczą fakty i prawda, nie trzeba po naszej stronie języka Palikotów, Niesiołowskich.

środa, 21 lipca 2010

Polacy sami siebie sytuują w centrum cywilizacji łacińskiej. Myślimy o sobie, że jesteśmy na skraju tej cywilizacji a na wschód od nas mieszkają jacyś dzicy ludzie pozbawieni naszej wyrafinowanej kultury. Pamiętam, że jako dziecko słyszałem opowieści o tym jak to ruscy żołnierze pytali miejscowych jak daleko do Berlina. Kiedy miejscowi próbowali im to spokojnie wytłumaczyć tamci przerywali wogóle nie słuchając i mówili: "co ty pieprzysz, przecież to tutaj niedaleko, za górką..."

Po zbrodni smoleńskiej mam wrażenie, że większość moich rodaków tak właśnie rozumuje. W ten sposób reagują ludzie nie tylko w mediach ale i prości ludzie na ulicy. Jeszcze za komuny było coś takiego jak nocne Polaków rozmowy, dyskusje w pociągach dalekobieżnych, nasłuchiwanie Wolnej Europy a dzisiaj ministerstwo prawdy podaje wersje w które większość bezkrytycznie wierzy. Strzały w miejscu katastrofy? Co ty pieprzysz, to naboje borowców! itd, itp.

Wydaje się, że jakiś odważny Rosjanin nakręcił film dokumentujący zbrodnię smoleńską a rodacy i tak wiedzą swoje, to znaczy to co im o tym filmie powiedziano. Dzisiaj w telewizji widziałem inny film nakręcony w Rosji jak rozpędzony jacht tratuje kąpiących się ludzi. Jedna osoba zmarła. Dzięki temu filmowi szybko dotarto do winnych. Coś mi się zdaje, że nawet w Rosji bardziej cenią sobie prawdę i sprawiedliwość niż w naszej III RP. Coś mi się zdaję, że oni wcale nie są tacy zastraszeni jak to my widzimy sądząc ich swoją miarą.

Może człowiek, który widział ciała pilotów w kokpicie nie zmyślił tego sobie a w każdym bądź razie należy go koniecznie przesłuchać jak każdego świadka bez zakładania z góry, że ma złe intencje i kłamie. Być może oni są na tyle wolni, że mogą sobie pozwolić na mówienie prawdy a to nas strach paraliżuje?

Poseł Macierewicz posłużył się uzasadnionym słowem zbrodnia w odniesieniu do katastrofy smoleńskiej. Rozpocznę od dwóch komentarzy bloggerów tłumaczących jego użycie:

Zbrodnia może być skutkiem:
indolencji, zaniedbań, bałaganu, zaniechania, nie wykonywania obowiązków służbowych, dezorganizacji,
specyficznej hierarchii priorytetów w wydatkowaniu środków publicznych.

Tak więc zbrodnia może być zarówno efektem zamierzonego działania jak i zamierzonego zaniechania wykonania koniecznych działań. Albo wprowadzenia takiej dezorganizacji np. kompetencyjnej, aby wykonywanie koniecznych działań było nieefektywne, niepełne, niezadowalające, spóźnione, jednym słowem przeciwskuteczne w aspekcie celu, którym miały służyć.


Zbrodnia może okazać się skutkiem działania całkowicie rozmyślnego, w jakimś stopniu umyślnego, albo tez działania bezmyślnego. Dwa pierwsze przypadki skutkują k.k. w innym zakresie niż przypadek trzeci.


W przypadku trzecim ktoś ponosi odpowiedzialność za organizację pragmatyki działania i obsadę kadrowa dla takich działań.


Nic się samo nie dzieje.


Fakt, iż niektórym oglądaczom dużej ilości horrorów zbrodnia kojarzy się wyłącznie z ręcznym podrzynaniem gardła lub strzelaniem z shot gun w potylicę.


Pamięta ktoś zawalenie się dachu Hali Targowej w Katowicach skutkującej klikudziesięcioma ofiarami śmiertelnymi?


Czy można określić zawalenie się dachu wspomnianej hali jako skutek zbrodniczego zaniedbania?


Moim zdaniem, nie tylko można, ale wręcz trzeba.

Można dostrzec wyraźną analogię, jeśli chwilowo pominiemy na użytek tego wywodu, jako powód tragedii smoleńskiej, zwyczajny, banalny zbrojny zamach na samolot.

2010-07-21 09:51 unukalhai

Jak wcześniej u Z.Kuźmiuka, na czasie będą wypisy z kodeksu karnego:

Art. 7 § 2. Zbrodnią jest czyn zabroniony zagrożony karą pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3 albo karą surowszą.

Art. 8. Zbrodnię można popełnić tylko umyślnie; …

Art. 9. § 1. Czyn zabroniony popełniony jest umyślnie, jeżeli sprawca ma zamiar jego popełnienia, to jest chce go popełnić albo przewidując możliwość jego popełnienia, na to się godzi.

Art. 134. Kto dopuszcza się zamachu na życie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 12, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.

Według tego, co nauczają na wydziałach prawa, zbrodnię z art. 134 kk można popełnić zarówno przez działanie, jak i przez zaniechanie odpowiedniej troski o życie Prezydenta. Np. przez niestaranne przygotowanie lotu godząc się z powiększeniem przez to ryzyka katastrofy lotniczej.

Osoby inne niż prezydent aż takiej prawno-karnej ochrony życia NIE mają. Dlatego, mimo, że zginęło tam także wiele innych osób, to właśnie z samego szacunku dla nich, należy dochodzić prawdy według standardów należnych osobie najbardziej chronionej spośród ofiar.

Z góry odmawiając udziału w tym zespole i próbując go obezwładnić, posłowie PO, SLD i PSL w istocie odmawiają troski o ofiary z ich grona.
Natomiast dziennikarzy trochę łatwiej zrozumieć, bo ich koledzy lecieli innym samolotem.

Ale co pozwoli zrozumieć opór niektórych blogerów, może analogia z diabłem i święcona wodą?
2010-07-21 10:31 orjan
Teraz fragment Wikipedii:

Crimen laesae maiestatis, w prawie rzymskim zbrodnia obrazy majestatu, w dawnej Polsce zamach, targnięcie się na zdrowie lub życie władcy lub osoby panującej karane kwalifikowaną karą śmierci.

W starożytnym Rzymie crimen laesae maiestatis było karane jako zdrada państwa, w średniowiecznej Europie traktowane jako najcięższe przestępstwo. W prawie rzymskim jako crimen laesae maiestatis rozpatrywane były nie tylko zamachy czy próby obalenia cesarza, lecz także pogróżki lub żarty pod jego adresem. Prawo to szczególnie przestrzegane było za panowania cesarza Tyberiusza. W okresie jego panowania wytoczono przed Senatem ok. 100 takich procesów, a niemal każdy z nich kończył się konfiskatą majątku i wyrokiem śmierci lub samobójstwem oskarżonego.

O zbrodnię przeciwko majestatowi władcy oskarżony był także Jezus Chrystus, który wg ówczesnego prawodawstwa uzurpował sobie prawo do tytułu królewskiego, co było podważeniem majestatu cesarza.

Crimen laesae maiestatis obecne było także w Polsce. Prawo to zostało uchwalone w roku 1588. W odróżnieniu od prawa rzymskiego, w Polsce zbrodnia obrazy majestatu mogła być popełniona tylko w stosunku do króla, nie zaś jak w Rzymie także i w stosunku do urzędników. Tak jak w Rzymie za obrazę majestatu groziła kara śmierci, często wyjątkowo okrutna. Oprócz zwykłych kar takich jak ścięcie czy powieszenie groziła tzw. kara kwalifikowana, jak spalenie na stosie, rozerwanie końmi, wbicie na pal czy łamanie kołem.

Jak widzimy "w prawie rzymskim jako crimen laesae maiestatis rozpatrywane były nie tylko zamachy czy próby obalenia cesarza, lecz także pogróżki lub żarty pod jego adresem." Gdybyśmy lepsze prawo, to takiego chama Palikota, jako zbrodniarza może by nie wbito na pal albo zwyczajnie powieszono ale przynajmniej napiętnowano, potępiono i przynajmniej kazano wybatożyć. Mówi się, że jest tak, bo mamy rząd ciemniaków jednak widzimy, że całe nasze państwo jest chore, wszczepiono mu virusa HIV, który powoduje spadek odporności na wszelkie zagrożenia i wstydliwie się o tym milczy.

wtorek, 20 lipca 2010

Coeur de pirate to pseudonim artystyczny Béatrice Martin, piosenkarki kanadyjskiej z francuskojęzycznej prowincji Quebec. Urodziła się ona 22 września 1989 roku. Jej mama, pianistka zawodowa zaczęła uczyć ją gry na fortepianie już od trzeciego roku życia a od 9 roku posłała ją do konserwatorium. W wieku 14 lat Béatrice rezygnuje z nauki ale rok później gra na keyboardzie w grupie post-hardcorowej (?) December Strikes First potem była jeszcze jedna grupa, która się nazywała Bonjour Brumaire po czym rozpoczęła karierę jako solistka i nieźle jej to idzie.

Swój debiutancki album zatytułowany po prostu Cœur de pirate wydała Coeur de pirate dwa lata temu. Słowa i muzykę napisałe sama. Z tego albumu pochodzi piosenka Ensemble (razem):

Następną piosenkę Coeur de Pirate zaśpiewa z francuskim piosenkarzem Julienem Doré a tytuł piosenki to "Pour un infidèle". (To również piosenka z pierwszego i jedynego jak dotąd albumu):


Coeur De Pirate Et Julien Doré : Pour Un Infidèle (NEW)
Za�adowane przez: wonderful-life1989. - Obejrzyj wi�cej wideo w HD!

Może jestem zbyt staroświecki i konserwatywny, ale niezbyt pasują mi do tej ładnej, dziecięcej buzi ręce pokryte tatuażami. Piosenki nie są złe więc na deser posłuchajmy jeszcze jednej:

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 26
| < Grudzień 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
Aktualności i ważne artykuły, które trzeba przeczytać
Blogi
Ciekawe strony o zdrowiu w języku angielskim
English
Inne ciekawe strony
Kopalnia wiedzy
Przy kawie
Strony o zdrowiu w języku polskim
Trochę muzyki
Wiadomości
www.jarkosfera.pl Licznik dni Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie

Czas ucieka,
Wieczność czeka...



Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Valid XHTML 1.1

Poprawny CSS!


statystyka
Skopiuj CSS